Górnik ZabrzeOfficial Site
Ekstraklasa
https://www.pgg.pl/kontakt/dane-teleadresowehttp://um.zabrze.pl/http://adidas.pl/footballhttps://www.sts.pl/?utm_source=kampania&utm_medium=baner&utm_content=logo_top&utm_campaign=GornikZabrze

Media o Górniku: Józef Kurzeja o pracy w szpitalu

08/05/2020 09:33 Autor: Górnik Zabrze powrót do listy
Media o Górniku: Józef Kurzeja o pracy w szpitalu

W barwach Górnika Zabrze rozegrał około 150 meczów w lidze i w europucharach, dzieląc szatnię z takimi znakomitościami jak Lubański, Szarmach, Szołtysik, Gorgoń czy Kostka. Dziś 72-letni Józef Kurzeja jest lekarzem radioterapii, mieszka w Niemczech i, choć z racji wieku jest w grupie ryzyka, ani myśli opuścić posterunku. Wciąż kipi energią i chce pomagać ludziom - czytamy w Przeglądzie Sportowym.

- Od ponad 40 lat pracuję w onkologii. Nikt nie jest w stanie straszyć mnie śmiercią. Mam z nią do czynienia na co dzień - mówi Józef Kurzeja. - Oczywiście, że ludzie chorują od koronawirusa, a nawet umierają, ale podoba mi się to, co powiedział pewien mądry człowiek: to absurdalne, że ludzie aż tak nie przyjmują do wiadomości, że mogą umrzeć. Przecież śmierć to jedyna rzecz, która w naszym życiu jest pewna. Mam do niej szacunek, ale nie boję się jej ani jako lekarz, ani jako praktykujący chrześcijanin. Tak bardzo przyzwyczailiśmy do życia w komforcie, że za łatwo popadamy w psychozę. Nie patrzymy, że w nawet krajach gdzie wirus najbardziej się rozpanoszył, choruje mały ułamek populacji, zwykle dużo mniej niż 1%. Że znacznie ponad 90% spośród tych zakażonych przeżyje. Że u większości zainfekowanych choroba przebiega bezobjawowo. Nie nakręcajmy się. Po prostu przestrzegajmy procedur, słuchajmy lekarzy i zachowujmy rozsądek. Oglądanie w telewizji trumien, którymi „raczono” nas parę tygodni temu, w niczym nam nie pomoże - dodaje były piłkarz, a dziś ordynator kliniki w Witten w Zagłębiu Ruhry.

Pan Józef dziś obcuje z życiem i śmiercią, ale on zawsze funkcjonował na pograniczu światów, które zdawały się wzajemnie wykluczać. Grając w Olimpii Poznań, Śląsku Wrocław, wreszcie w Górniku Zabrze, robił coś, co wydawało się niewykonalne: godził studia na uczelniach medycznych z wyczynowym futbolem. Później grał w piłkę w ekstraklasowym klubie, jednocześnie pracując w szpitalu jako lekarz. Całe życie przesiedziane jakby na granicznym parkanie. Trochę tu, a trochę tu. Nawet wioskę, w której spędził pierwsze lata dzieciństwa i gdzie połknął sportowego bakcyla, historia przepiłowała kiedyś na pół.

(...)

- Od 10 lat jestem ordynatorem szpitala w Witten. Mam 72 lata, ale nie chcę jeszcze iść na emeryturę. Zresztą, nikt nie naciska. Słyszę "to pan decyduje, kiedy chce pan skończyć". Oprócz tego prowadzę z profesorem Adamtzem prywatną praktykę. To wszystko tak fajnie się rozbudowało, że aż serce boli na myśl, że kiedyś przyjdzie się z tego wycofać. Praca przy pacjencie to moje życie i pasja. Nie usiedzę w biurze. Nie potrafię. Lekarz doświadcza rzeczy, które aż włażą pod skórę i nikogo nie pozostawiają obojętnym - zapewnia Józef Kurzeja. Kilka lat temu przywieziono znanego mu prywatnie Gerda Reiberta, skarbnika Borussii Dortmund, który miał mięśniaka złośliwego. Był sparaliżowany, a kontakt z nim był już ograniczony. - Zobaczyłem go siedzącego na wózku. Podniósł tylko głowę, wyszeptał „Josef, sam Bóg cię do mnie przysłał” i znowu nie było z nim kontaktu. To miały być jego ostatnie dni. Miał przerzuty do mózgu i rdzenia kręgowego. Wydawało się, że można już tylko ulżyć jego cierpieniu, podając morfinę. Niespodziewanie jego stan zaczął się jednak tak poprawiać, że po kryjomu robiłem z nim gimnastykę - oczywiście na miarę jego możliwości. W końcu powiedział „moim marzeniem jest dotknąć jeszcze stopami ziemi”. Na jednym z moich dyżurów spełniłem jego życzenie. Podniosłem go tak, że poczuł grunt pod stopami. Popłakał się ze wzruszenia. Potem przewieźli go do innej placówki, oddalonej od nas o 15 km, gdzie nadal go odwiedzałem. Proszę sobie wyobrazić, że udało się doprowadzić tego człowieka do takiego stanu, że chodził! Z trudem, o lasce, ale chodził! Było mu dane pójść nawet na mecz Borussii, gdzie pracownicy jego banku, siedząc na przeciwległej trybunie, pokazali litery z jego imieniem. Żył jeszcze pół roku, ale ta historia pokazuje, jak wielka może być siła w człowieku. Przecież jego przywieźli do nas już tylko żeby umarł - mówi Józef Kurzeja. - Nigdy nie wolno się poddawać. Należy walczyć do końca. Psychika to klucz. Zrezygnowany lub zestresowany człowiek ma mniejszą odporność na choroby. Także na koronawirusa. Pamiętajmy o tym - dodaje były piłkarz.

O maseczkach w miejscach publicznych też. Ostatnio asystentka przyniosła mu nawet osłonę twarzy w barwach BVB. Na mecz pewnie nieprędko pójdzie, ale stara miłość do futbolu nie rdzewieje.

Cały artykuł, autorstwa Michała Guza można przeczytać TUTAJ.

Opracował: Marcin Małkiewicz

Najnowsze artykuły

Konferencja prasowa po meczu Arka - Górnik
Wydarzenia / 14.07.2020 23:36

Konferencja prasowa po meczu Arka - Górnik

Więcej
Rozmowy pod szatnią: Wyjazdowe zwycięstwo cieszy
Wydarzenia / 14.07.2020 23:24

Rozmowy pod szatnią: Wyjazdowe zwycięstwo cieszy

Więcej
Skrót meczu Arka - Górnik
Wydarzenia / 14.07.2020 23:05

Skrót meczu Arka - Górnik

Więcej
Wieczór pięknych bramek. Arka - Górnik 1:2
Wydarzenia / 14.07.2020 22:40

Wieczór pięknych bramek. Arka - Górnik 1:2

Więcej
Skład Górnika na mecz z Arką
Wydarzenia / 14.07.2020 19:25

Skład Górnika na mecz z Arką

Więcej
Hiszpanie nominowani do nagród Ekstraklasy
Wydarzenia / 14.07.2020 15:17

Hiszpanie nominowani do nagród Ekstraklasy

Więcej