Górnik ZabrzeOfficial Site
Ekstraklasa
https://www.pgg.pl/kontakt/dane-teleadresowehttp://um.zabrze.pl/http://adidas.pl/footballhttps://www.sts.pl/?utm_source=kampania&utm_medium=baner&utm_content=logo_top&utm_campaign=GornikZabrze

Media o Górniku: Jacek Wiśniewski legendą. Teraz czas na Przemysława

16/07/2019 08:32 Autor: Górnik Zabrze powrót do listy
Media o Górniku: Jacek Wiśniewski legendą. Teraz czas na Przemysława

Choć nadal jest synem swojego ojca, Przemysław Wiśniewski powoli buduje w polskiej piłce swoje nazwisko. Udanej rundy wiosennej piłkarza Górnika nie zwieńczyło powołanie do reprezentacji Polski, ale urodzony w 1998 stoper wie, że jego czas jeszcze nadejdzie - czytamy w wywiadzie na stronie sportowy24.pl.

(...)

We wrześniu nowa kadra U-21, nowe rozdanie. Nadzieje na powołanie są spore?
- Skłamałbym mówiąc, że o tym nie myślę. Gra w reprezentacji kraju to ogromne wyróżnienie, spełnienie marzeń. Bardzo chciałbym się tam dostać i chyba mam na to szansę. Rywali oczywiście nie brakuje, bo Sebastian Walukiewicz czy Jan Sobociński mają za sobą udane występy m.in. na mistrzostwach świata u-20, ale wszystko w moich rękach. Trzeba tylko dobrze oraz regularnie grać w klubie.

(...)

Za Tobą już 25 meczów w ekstraklasie, kolejne cztery w europejskich pucharach. Jest jeszcze stres?
- Teraz na pewno mniejszy. Najbardziej stresujące nie były dla mnie wcale pierwsze mecze, debiut z Koroną Kielce czy spotkania eliminacji Ligi Europy, a lutowe starcie z Wisłą Kraków. Nawet Tomek Loska zwrócił mi uwagę, że jestem wyjątkowo zestresowany. Aż tak było to po mnie widać. Czułem presję, że muszę dobrze wypaść. Po nieudanej jesieni dostałem tę jedną szansę i nie miałem innej opcji, jak ją wykorzystać. Gorszy występ i na długo straciłbym miejsce w składzie, bo przecież w rezerwie czekał Dani Suarez. To świetny zawodnik, a mi na grę pozwoliły przede wszystkim dobrze przepracowane obozy przygotowawcze na Cyprze. Przed zgrupowaniami myślałem już o jakimś wypożyczeniu, ale trener Brosz był zadowolony z tego jak wyglądam i obiecał dać szansę. Bałem się, że kolejnej nie będzie i to właśnie stresowało. W tamtym spotkaniu popełniłem kilka błędów, ale na szczęście wygraliśmy 2:0. Dzięki temu później było już łatwiej.

Po słabszej jesieni całej drużyny zimą tych wypożyczeń i zmian w składzie było sporo. Odeszli m.in. Daniel Smuga, Marcin Urynowicz czy Wiktor Biedrzycki. Ty z Cypru wróciłeś odmieniony. Co tam się właściwie działo?
- Czułem, że cały sztab szkoleniowy, cały klub, a przede wszystkim trener Brosz bardzo chce mi pomóc w rozwoju. Wszystkim zależało na tym, żebym stał się jeszcze lepszym zawodnikiem, a przez to jeszcze mocniej zależało i mi. Wymagało to pracy, ale podjąłem się jej. Lepiej zacząłem wyglądać na treningach czy sparingach, to wszystko dodało mi pewności siebie. Ona okazała się kluczowa, by potem dobrze pokazywać się też w ekstraklasie.

Po tej udanej zarówno dla Ciebie jak i klubu rundzie wiosennej, musisz mieć jej więcej. Zwłaszcza, że w marcu zadebiutowałeś w reprezentacji U-20.
- Na pewno tak. W dużej mierze to efekt zaufania jakie dostaję od trenera Brosza. Mimo że rundę jesienną miałem po prostu słabą, po zimowej przerwie od razu dostałem kolejną szansę. Nie usiadłem na ławce rezerwowych, nie musiałem czekać na potknięcia innych, od razu postawiono na mnie, nie Daniego Suareza. On miał dużo lepszy początek sezonu ode mnie, strzelił cztery bramki. Też na pewno większe doświadczenie, a przed sobą mieliśmy naprawdę trudne miesiące. Jeżeli wtedy nie dostałbym tej szansy, nikt nie miałby pretensji do trenera. Mimo wszystko on postawił na mnie i to było dla mnie taką dużą dawką pewności siebie oraz motywacji do dalszej pracy.

(...)

Wiosną wróciłeś na środek defensywy, gdzie grałeś od zawsze i czujesz się chyba najlepiej. Skąd jesienią nagle wzięła się ta prawa obrona?
- Rundę jesienną zacząłem na stoperze. Na tej pozycji rozegrałem wszystkie cztery spotkania w eliminacjach Ligi Europy, a także trzy mecze w ekstraklasie. Później przyszedł Paweł Bochniewicz i wiadomo było, że miejsca w wyjściowym składzie nie odda. Do tego Dani Suarez, który miał za sobą bardzo udany sezon 2017/2018, a dobrze prezentował się także latem. Wypadłem więc z jedenastki, miałem przerwę od regularnej gry. Trener Brosz chciał mi pomóc wrócić, postanowił przestawić mnie na prawą obronę. Nigdy wcześniej nie grałem na tej pozycji, było to dla mnie coś zupełnie nowego. Pierwszy mecz przypadł w Szczecinie i wydaje mi się, że wtedy nie zagrałem jeszcze tak źle. Po nim byłem całkiem optymistycznie nastawiony do tej nowej pozycji, ale ostatecznie wyszło, jak wyszło.

Jak dotąd w życiu chyba „wychodzi” Ci dobrze?
- Gram w klubie, któremu kibicuję od dzieciństwa, mieszkam w domku w Ornontowicach. Obok siebie hektary lasów, ciszę, spokój. Czego mi więcej potrzeba? Mam dwa psy: labradora i buldoga francuskiego, w planach kolejnego. Mama, która wcześniej nie chciała mieć zwierząt, a szczególnie drugiego psa, teraz pokochała go na tyle, że nie da mi się z nim wyprowadzić. Chyba nie mam więc wyjścia. Droga do Zabrza nie jest długa, a i z rodzicami dobrze mi się mieszka. Z ojcem zawsze miałem dobry kontakt, to jemu, nie mamie, powiedziałem, że chcę mieć kolejnego psa. Zgodził się, choć wiedział że nie zawsze jestem w domu i spadną na niego kolejne obowiązki.

(...)

Ciężko jest być dzieckiem piłkarza? Ciągłe przeprowadzki, zmiany otoczenia…
- Aż tak dużo tych zmian nie było. W Krakowie czy Płocku mieszkaliśmy jeszcze gdy byłem mały, niewiele zresztą pamiętam z tamtych czasów. Później już tylko Śląsk, więc nie musieliśmy się przeprowadzać. Ja też nie zmieniałem szkoły. Tylko do zerówki chodziłem w Krakowie, potem cała podstawówka u siebie w Ornontowicach. Gimnazjum w Chorzowie to już nie efekt kontraktów taty, a mojej gry w Stadionie Śląskim. Aż tak więc tego nie odczułem i nie mam powodów, żeby narzekać na profesję ojca. Jestem z niego dumny, zwłaszcza z tego ile zrobił dla Górnika. Tutaj jest ważną postacią.

Było Ci z tego powodu ciężej wejść do drużyny? Nie unikniesz porównań.
- Porównania były od zawsze i pewnie zawsze będą. Chociaż na pewno z czasem pojawia się ich mniej, bo powoli wyrabiam już swoje nazwisko. Kibice wciąż pamiętają ile tata osiągnął z Górnikiem, trochę patrzą przez jego pryzmat na mnie. W wywiadach też zawsze jest poruszana ta kwestia. Przyzwyczaiłem się do tego i chyba to jeszcze mocniej mnie motywuje.

Od małego wiedziałeś, że pójdziesz w ślady ojca?
- Dla mnie od zawsze najważniejsza była piłka. W juniorskich drużynach grałem już od szóstego roku życia, futbolowi poświęcałem cały swój czas. Pewnie dlatego w szkole nigdy orłem nie byłem, choć zawsze starałem się jakoś z tą nauką radzić. Schody zaczęły się właściwie dopiero w ostatniej klasie liceum, kiedy znalazłem się w pierwszej drużynie Górnika. Tak jak wcześniej treningi odbywały się raczej popołudniami, tak w seniorskich zespołach ta codzienna praca wykonywana jest od rana. A chcąc przebić się do ekstraklasy, trzeba pracować nad sobą każdego dnia.

Całą rozmowę można przeczytać TUTAJ.

Autor: Kaja Krasnodębska (Polska The Times)

Najnowsze artykuły

Lubański i Gorgoń w reprezentacji 100-lecia PZPN
Wydarzenia / 08.12.2019 08:56

Lubański i Gorgoń w reprezentacji 100-lecia PZPN

Więcej
Górnicy wzięli udział w Szlachetnej Paczce
Wydarzenia / 07.12.2019 20:15

Górnicy wzięli udział w Szlachetnej Paczce

Więcej
Łukasz Wolsztyński: Nasza radość jest wymowna
Wydarzenia / 07.12.2019 09:59

Łukasz Wolsztyński: Nasza radość jest wymowna

Więcej
Mecz Górnik - Wisła w statystykach
Wydarzenia / 07.12.2019 09:46

Mecz Górnik - Wisła w statystykach

Więcej
Galeria zdjęć z meczu z Wisłą Kraków
Wydarzenia / 07.12.2019 08:54

Galeria zdjęć z meczu z Wisłą Kraków

Więcej
Igor Angulo: Będzie już tylko lepiej
Wydarzenia / 07.12.2019 01:06

Igor Angulo: Będzie już tylko lepiej

Więcej