Górnik ZabrzeOfficial Site
Ekstraklasa
https://www.pgg.pl/kontakt/dane-teleadresowehttp://um.zabrze.pl/http://adidas.pl/footballhttps://www.sts.pl/?utm_source=kampania&utm_medium=baner&utm_content=logo_top&utm_campaign=GornikZabrze

Media o Nas: Przegląd Sportowy przypomina wyczyn Adama Kompały

17/04/2020 16:20 Autor: Górnik Zabrze powrót do listy
Media o Nas: Przegląd Sportowy przypomina wyczyn Adama Kompały

Dwadzieścia lat temu Adam Kompała został najskuteczniejszym piłkarzem ekstraklasy, jednym z najbardziej sensacyjnych w historii ligi. Pomocnik Górnika zdobywał bramki regularnie przez całe rozgrywki, ale dopiero na trzy kolejki przed końcem zaczął wierzyć, że naprawdę zostanie królem strzelców.

Poniżej prezentujemy obszerną część tekstu poświeconego Adamowi Kompale autorstwa Jarosława Kolińskiego z Przeglądu Sportowego. Pełna wesja artykułu dostępna jest TUTAJ

Świat może nie rzucił mu się do stóp, ale przynajmniej rosołu mógł się najeść, ile tylko chciał. Praktycznie po każdym meczu bohaterem Górnika, którego Stanisław Sętkowski, słynny kibic, obdarowywał w nagrodę żywym kogutem, był Adam Kompała. – Raz dostałem kaczora. Świętej pamięci dziadek postanowił go upiec z ojcem, ale go przypalili. W końcu w ogóle go nie zjedliśmy i w domu zabronili mi przynosić kolejne – wspomina najlepszy sezon w karierze były piłkarz zespołu z Zabrza.

Goli na szczęście nikt mu strzelać nie zabronił. W sezonie 1999/2000 Kompała uzbierał ich 19 i został królem strzelców, jednym z najbardziej sensacyjnych w historii ekstraklasy. Nigdy nie był egzekutorem, sezon wcześniej zdobył zaledwie jedną bramkę. W kolejce do przymiarki korony przepychali się poważniejsi kandydaci – Krzysztof Bizacki (Ruch Chorzów), Sylwester Czereszewski (Legia Warszawa) i przede wszystkim Tomasz Frankowski (Wisła Kraków), typowi snajperzy, na dodatek z zespołów walczących o najwyższe lokaty. Wśród nich stanął nagle skromny chłopak z Rudy Śląskiej, wychowanek biednego Górnika, drżącego o to, czy w ogóle w przyszłym sezonie wciąż będzie występować w najwyższej klasie rozgrywkowej. – W życiu bym nie pomyślał, że uda mi się wszystkich prześcignąć. Ale jakimś cudem Czereszewski się zaciął, Frankowski grał mniej, a Krzysiu Bizacki, o ile dobrze pamiętam, częściej dogrywał do Śrutwy, niż sam strzelał – opowiada Kompała.

Pomocnik Górnika zdobywał bramki regularnie przez całe rozgrywki, ale dopiero na trzy kolejki przed końcem, gdy dwa razy pokonał bramkarza ŁKS Michała Sławutę (3:1), zaczął wierzyć, że naprawdę zostanie królem strzelców. Nie wierzył ani wtedy, gdy po czterech pierwszych spotkaniach miał już sześć trafień, ani gdy po rundzie jesiennej miał dziesięć. Wierzyli za to koledzy. Gdy w piątej kolejce Górnik grał z Petro Płock (4:1) i wywalczył rzut karny, Dariusz Dźwigała dał piłkę Kompale. – Przed sezonem w ogóle nie byłem w grupie wyznaczonych do wykonywania karnych, ale chłopaki chciały, żebym miał jak najwięcej goli, dlatego kapitan zdecydował, że od teraz ja jestem odpowiedzialny za jedenastki. Widać było, że koledzy chcą mi bardzo pomóc, by był to dla mnie niezapomniany sezon. Bardzo im za to dziękuję – mówi 46-letni były pomocnik. Pomagał też, jak mógł, trener Mieczysław Broniszewski. W ostatniej kolejce wystawił swojego najskuteczniejszego piłkarza w ataku, by zwiększyć jego szanse na sukces. Ten pomysł nie wypalił, Kompała nie mógł się odnaleźć na tej pozycji i w Lubinie nie trafił. Mimo to piłkarz nie dał się wyprzedzić Frankowskiemu na ostatniej prostej – sezon skończył z przewagą dwóch bramek. – Bardzo nam zależało na tym tytule dla Adama, żyliśmy tą rywalizacją. To były bardzo trudne czasy dla Górnika, dlatego chcieliśmy, by zespół przynajmniej w taki sposób czymś pozytywnym zaskoczył kibiców – wspomina Józef Dankowski, w tamtych czasach drugi trener.

Kompała nie jest pierwszym królem strzelców w barwach Górnika, ale pierwszym i jedynym wychowankiem klubu, który może pochwalić się takim sukcesem. No i został prawdopodobnie, jak do dziś żartują na Śląsku, królem strzelców z najbardziej krzywymi nogami. Na boisku nie prezentował się jak sportowiec, wyglądał dość pokracznie, ale nie przeszkadzało mu to w byciu jednym z liderów drużyny. – W szatni trochę śmiali się ze mnie, ale nie miałem z tym problemu. Odpowiadałem, że dzięki tym patykowatym nogom przez całą karierę nie doznałem żadnej poważnej kontuzji. Nie wiem, z czego wynika ta krzywizna. Zawsze byłem mały, a dopiero w wieku 17 lat wystrzeliłem w górę. Może to dlatego – zastanawia się Kompała. Gdy już był wyższy i skończył wiek juniora, trener Jan Żurek zaprosił go na treningi rezerw Górnika. Ale chłopak niespecjalnie przejął się tym awansem do dorosłej piłki. Na pierwszy trening spóźnił się… trzy tygodnie. – „Gdzieś ty był?”, zapytałem go. Odpowiedział, że na wczasach. Dostał porządną burę, ale później widziałem, że ciężko pracuje na treningach – wspomina Żurek. – Na mazurach byłem, ryby łowiłem. Nie wiedziałem, czy w ogóle chcę w tych rezerwach grać. Człowiek był młody i głupi. W końcu wziąłem się za siebie, ale z racji tego, że nie przepracowałem okresu przygotowawczego, pierwszy mecz zagrałem dopiero w przedostatniej kolejce rundy jesiennej. Ale w rundzie jesiennej byłem już podstawowym graczem zespołu, nawet jak do rezerw schodzili zawodnicy z pierwszej drużyny – zaznacza Kompała.

Ciąg dalszy na stronie Przeglądu Sportowego - TUTAJ


Opracował: Bartłomiej Perek / Foto: Album "Górnik Zabrze - Dzieje Legendy", Wydawnictwo GiA

Najnowsze artykuły

Sytuacja kartkowa po 35. kolejce
Wydarzenia / 11.07.2020 10:37

Sytuacja kartkowa po 35. kolejce

Więcej
Mecz z Rakowem w statystykach
Wydarzenia / 11.07.2020 07:26

Mecz z Rakowem w statystykach

Więcej
Galeria zdjęć z meczu Górnik - Raków
Wydarzenia / 11.07.2020 07:16

Galeria zdjęć z meczu Górnik - Raków

Więcej
Pomeczowa konferencja prasowa
Wydarzenia / 10.07.2020 23:50

Pomeczowa konferencja prasowa

Więcej
Piotr Krawczyk: Wchodzę po to, by dawać takie impulsy
Wydarzenia / 10.07.2020 23:24

Piotr Krawczyk: Wchodzę po to, by dawać takie impulsy

Więcej
Bramki oraz skrót meczu z Rakowem
Wydarzenia / 10.07.2020 23:16

Bramki oraz skrót meczu z Rakowem

Więcej