Górnik ZabrzeOfficial Site
Ekstraklasa
http://um.zabrze.pl/http://adidas.pl/footballhttp://allianz.pl/https://www.sts.pl/?utm_source=kampania&utm_medium=baner&utm_content=logo_top&utm_campaign=GornikZabrze

Media o Górniku: Chwila z Marcinem Broszem

18/11/2017 12:13 Autor: Górnik Zabrze powrót do listy
Media o Górniku: Chwila z Marcinem Broszem

– Nie miałem kiedy się zatrzymać i spojrzeć na siebie z boku. Przez wiele lat żyłem na wariackich papierach. Podczas 12 lat pracy trenerskiej miałem tylko sześć miesięcy po Piaście, by spokojnie usiąść i popatrzeć na wszystko z dystansem – mówi trener Górnika Zabrze w rozmowie przeprowadzonej przez Izę Koprowiak z Przeglądu Sportowego w ramach cyklu "Chwila z ..."

Pana piłkarze zastanawiają się, jak znajduje pan na wszystko czas. Dziś jest poniedziałek, oni mają wolne, a pan od rana i tak w klubie. Ile pan spał?
- Nie liczyłem, bo w niedzielę czas płynie inaczej. To dla mnie ważny dzień, spędzam go z rodziną. Po tak szybkim tygodniu, gonitwie, w niedzielę wszystko spowalnia. Są inne priorytety, czas się nie liczy. I od siebie, i od innych w klubie wymagam, abyśmy tego dnia się wyłączyli. Dzięki temu możemy spojrzeć na siebie oczami naszych ojców, mam. I dostrzec, że nasza droga nie zawsze jest jedyną.

(...)

Największy wpływ miała na pana babcia.

 

- Tata pracował w kopalni, dodatkowo studiował, skończył Politechnikę Śląską. Mama dojeżdżała do pracy w Rybniku, a logistycznie nie było to tak łatwe jak dziś. Za nasze wychowanie odpowiadała więc babcia. To był mój pierwszy, najwierniejszy kibic. Gdy tylko dostałem żółtą kartę, zdenerwowana mówiła: „Nie tak cię wychowałam!” Nasze wszystkie mecze były nadawane w radiu, mam przed oczami obraz, na którym babcia prasuje i nasłuchuje relacji. Wszystko wiedziała: jak wygląda tabela, wyniki, kto, ile miał kartek. Dała mi bardzo wiele rad, mam zresztą wrażenie, że dziadkowie jeszcze lepiej doradzają niż rodzice. I opowiedziała wiele historii o Śląsku. Ten region zaszczepił we mnie wiele zasad. Ludzie lubią tu porządek. Jesteśmy nauczeni, by szanować to, co mamy, pielęgnować tradycje.

 

Jedna z pana zasad: w waszej szatni nie można stawać na napis „Górnik Zabrze” na wykładzinie.
- Logo i herb to najważniejsze symbole. Wszyscy się z nimi utożsamiają. Trzeba szanować tradycję.

I nie rzucać na ziemię klubowych koszulek.
- Nie mam pojęcia, dlaczego piłkarze w ogóle mieliby to robić? Przecież zakładanie koszulki klubu jest ogromnym wyróżnieniem. Kilka miesięcy temu podszedł do nas kibic i powiedział: „Przeleciałem trzy tysiące kilometrów, więc mam prawo to powiedzieć. Pamiętajcie, że na tej tradycji, historii, wychowali się ludzie, niemal zmieniały się systemy. Wy reprezentujecie Górnika, ale to klub nas wszystkich, kilku pokoleń, których jesteście twarzą”. Nasi piłkarze to rozumieją, bo większość z nich przeszła trudną drogę. Sądzili, że szybko zabłysną, ktoś ich zauważy. A życie okazało się brutalne. By mogli wskoczyć do składu, byli wypożyczani do niższych lig, wielu do niedawna siedziało po drugiej stronie, na trybunach. Nagle ktoś im dał szansę. Dzięki temu potężnie doceniają ten dar. Trzeba szanować małe rzeczy. Proszę spojrzeć dookoła. My się tu dobrze czujemy. Cały obiekt to tradycja.

Gdy zimą pojedziecie na zgrupowanie, piłkarze będą mieli w nocy pokoje otwarte czy zamknięte?
- Otwarte. Ich to nie zdziwi, znają już zasady. Jeżeli chcemy grać tak, jak do tej pory, kiedy bardzo mocno eksploatujemy organizmy, to nie ma mowy o złym prowadzeniu się. Nie da się przebiec w szybkim tempie  12,5 kilometra w meczu, jeśli się wystarczająco długo nie śpi, nie odżywia prawidłowo.

Nie ufa im pan?
- Zaufanie zaufaniem, a kontrola kontrolą. Każdy zakład ma swój regulamin. Poza tym czas po kolacji do snu to czas dla lekarzy, fizjoterapeutów, ale też dla mnie. Przemieszczam się płynnie po pokojach.

(...)

Czyli kiedy wskazuje im pan błędy?

 

- Dobre rady często odnoszą odwrotny skutek. Lepiej wrzucić to w trening, oni nieświadomie robią postęp, ćwiczą to, co przyda im się w następnym spotkaniu. Liczy się pomysł. Zespół nie musi go znać.

 

Sprytne.
- Inna sprawa: przychodzi do klubu dietetyk. Zagląda piłkarzom do talerza, mówi, że to się nie nadaje, przechodzimy na musli. Żaden z graczy nie jest przekonany, po dwóch miesiącach odpuszczają. Więc lepiej, gdy podczas posiłków po prostu mają do wyboru: kurczak, ryż, ryba. Mają wrażenie, że to ich wybór, a i tak dostają coś, co wcześniej ustaliłem z dietetykiem. Po pewnym czasie wchodzi im to w nawyk. Zależy mi, by tak im to wpoić, żeby sami przychodzili zadawać pytania. Dlatego nam potrzebny jest czas.

To jaki dziś u pana poziom stresu?
- Teraz jest perfekcyjnie. Koncentruję się już tylko na niedzieli. Ten mecz jest reklamowany jako powrót klasyku. Ogromne zainteresowanie, lider gra z wiceliderem. To wszystko jest bardzo pozytywne, ale przede wszystkim to my musimy być przygotowani. I przewidywać, co może się wydarzyć na boisku.

Całą rozmowę można przeczytać TUTAJ.

Autor: Iza Koprowiak (Przegląd Sportowy)

Najnowsze artykuły

Najlepszy wynik od 24 lat!
Wydarzenia / 21.05.2018 18:51

Najlepszy wynik od 24 lat!

Więcej
Liga Europy: 19 czerwca poznamy rywala
Wydarzenia / 21.05.2018 17:24

Liga Europy: 19 czerwca poznamy rywala

Więcej
Mecz z Wisłą w statystykach
Wydarzenia / 21.05.2018 14:56

Mecz z Wisłą w statystykach

Więcej
Szymon Żurkowski: Zrobiliśmy swoje
Wydarzenia / 21.05.2018 14:31

Szymon Żurkowski: Zrobiliśmy swoje

Więcej
Raport Fitness: Wskaźniki dla Górnika
Wydarzenia / 21.05.2018 13:36

Raport Fitness: Wskaźniki dla Górnika

Więcej
Tomasz Loska: To są niepowtarzalne emocje!
Wydarzenia / 21.05.2018 01:21

Tomasz Loska: To są niepowtarzalne emocje!

Więcej