Górnik ZabrzeOfficial Site
Ekstraklasa
https://www.pgg.pl/kontakt/dane-teleadresowehttp://um.zabrze.pl/http://adidas.pl/footballhttps://www.sts.pl/?utm_source=kampania&utm_medium=baner&utm_content=logo_top&utm_campaign=GornikZabrze

Media o Nas: Skauting polega na minimalizowaniu ryzyka.

20/03/2019 10:57 Autor: Górnik Zabrze powrót do listy
Media o Nas: Skauting polega na minimalizowaniu ryzyka.

Zapraszamy na fragment rozmowy Artura Płatka, doradcy zarządu i koordynatora pionu sportowego z portalem 2x45.info.

Trudno pana złapać…

- Nie ma co ukrywać, że tak wygląda moje życie. Non stop samoloty, non stop telefony, bardzo dużo meczów. Generalnie człowiek żyje w podróży. Wczoraj na przykład byłem w Zagrzebiu, dzisiaj przyleciałem do Zabrza, a już jutro lecę do Hiszpanii i w Polsce będę w poniedziałek.

Obowiązki pod Górnika czy Borussię?

- I tu, i tu. Pełnię takie funkcje w obu klubach, że udaje mi się łączyć obowiązki. W oba wkładam tyle samo energii.

Kiedy Górnik zgłosił do pana po pomoc jak to wyglądało ze strony Borussii?

- Moim zdaniem zareagowali bardzo dobrze. Michael Zorc powiedział mi: "wiem, to jest twój klub, z którym jesteś związany od młodości". Nie widział przeciwwskazań. Kiedy pracowałem jako trener nie miałem okazji prowadzić Górnika. Nie byłem też jego zawodnikiem na najwyższym poziomie, bo otarłem się maksymalnie o drugą drużynę. Obojętnie gdzie pracowałem podkreślałem jednak, że z Górnikiem wiąże mnie wyjątkowa więź. Nawet w Gliwicach to wiedzieli.

Odważnie!

- Ach, nie ma co roztrząsać, chociaż nie ukrywam, miewałem przez to delikatne problemy... Według mnie najważniejszy mimo wszystko był profesjonalizm. Jeżeli pracujesz normalnie, to nie powinno mieć znaczenia skąd pochodzisz, ale w Polsce jest to trochę inaczej postrzegane niż w wielu krajach. No ale wracając... Bez większych zastrzeżeń Zorc powiedział mi, że do czerwca mogę łączyć obie funkcje, a na koniec sezonu porozmawiamy i zobaczymy co dalej.

Dlaczego dopiero teraz zgodził się pan na pracę w Górniku, skoro wcześniej już kilka razy klub robił pod pana podchody?

- Ja związałem się z BVB w 2012 roku, a dynamika i rozwój mojej pracy tam sprawiły, że chciałem skupić się tylko na tych obowiązkach. No i trzeba też powiedzieć, iż Górnikowi w tamtym czasie naprawdę dobrze szło. Nie byłem wtedy w stanie dać klubowi tyle, ile bym chciał. Górnik wydawał mi się dokładnie poukładany, a osiągane przez niego wyniki na tyle dobre, że moje spostrzeżenia wówczas nie miałyby aż takiego przełożenia na jego funkcjonowanie. Nie widziałem się w tamtym projekcie. Natomiast teraz, zanim przyszedłem, wielokrotnie rozmawiałem z trenerem Broszem - znamy się bardzo długo - opisał mi sytuację, zasugerował jak mógłbym pomóc i z nabytą w międzyczasie wiedzą oraz doświadczeniem zdecydowałem się spróbować.

Przeważnie mówi się o trenerach-strażakach, a w Zabrzu postąpiono nietypowo, na ratunek wzięto dyrektora sportowego. W chwili przyjścia czuł się pan właśnie jak strażak?

- W zasadzie to wzięto koordynatora ds. sportowych, ale to tylko nomenklatura. Poczułem, iż mogę wnieść coś wartościowego, jeżeli chodzi o moje spojrzenie na futbol i na to jak postrzegam zawodników. Jak moim zdaniem powinna wyglądać nasza kadra, aby w ogóle miała szansę w walce o utrzymanie. Nie była to konfrontacja wizji, ponieważ cały czas będziemy starać się pozostać przy pryncypiach Górnika. Chcemy, aby to był klub młodych ludzi z regionu z ambicjami. Niestety sytuacja sportowa drużyny spowodowała, że tym razem musieliśmy zareagować inaczej, by dodać zespołowi cech, jakich mu akurat brakowało.

Przyszedł pan do Górnika w połowie grudnia i sam pan powiedział, że to dość późno. Musieliście przez to bardziej improwizować na rynku transferowym?

- Aż tak to nie. Kiedy pracowałem w Niemczech, przyzwyczaiłem się do tego, by transfery planować na pół roku albo rok do przodu. Dobrze by było, gdyby polskie kluby wypracowały sobie taką pozycję, aby mogły funkcjonować w ten sposób, życzę tego polskiej piłce. Żeby ich ruchy nie były determinowane na zasadzie – tu nagle coś się wali i trzeba kombinować na potrzebę chwili. To byłby wymarzony model – masz już wcześniej przygotowaną listę wyselekcjonowanych zawodników, ściągasz ich, płynnie przechodzisz przez poszczególne okresy. Górnik akurat znalazł się właśnie w tej niepożądanej sytuacji, gdy należało działać na już. A wiadomo jak się w grudniu robi transfery – wachlarz zawodników jest wąski, zaś ceny szybują. To jest dużo bardziej wyważone latem. Mnóstwo klubów musi szukać zawodników z wolną kartą, lecz ze względu na zakończenie sezonu mamy wtedy znacznie większy wybór. Nie mogę jednak narzekać, nam i teraz udało się zrobić praktycznie tylko bezgotówkowe transfery. Zainwestowaliśmy pieniądze zaledwie w Baidoo. Uważam to za nasz mały sukces. 

Natomiast co tak naprawdę miałem na myśli z tym "za późno" - w idealnej sytuacji trener Brosz miałby tych wszystkich zawodników dostępnych od początku stycznia, przez cały okres przygotowawczy. Niestety transfery rozłożyły nam się cały miesiąc. Gdybyśmy mogli załatwić te sprawy wcześniej, mieliby kilka tygodni więcej na wspólna pracę, trening, zgrywanie się.

Górnik był zakładnikiem własnego sukcesu z poprzedniego sezonu? Osiągnął niespodziewanie dobry wynik, latem odeszło paru kluczowych graczy, nie zastąpiono ich, ale oczekiwania kibiców pozostały równie duże.

- Dzisiaj co prawda mieszkam gdzie indziej, ale pochodzę stąd i znam trochę to środowisko kibicowskie. Wiem, że oczekują nie tylko zwycięstw, lecz także widowisk. Przez wzgląd na historię marzy im się również mistrzostwo Polski. Rozumiem to doskonale! Przecież tu, gdzie dziś siedzimy i rozmawiamy, w moim gabinecie, była kiedyś trybuna pod zegarem, a ja w młodości stałem na niej i oglądałem różne wielkie mecze Górnika. Tutaj widziałem i przeżywałem jego trzy ostatnie mistrzostwa Polski [lata 1985-87 - przyp. MB] i też bym sobie życzył powtórki. 

Jednak trzeba po prostu wziąć poprawkę na obecne realia. Górnik nie jest dziś tak możnym klubem jak wówczas, gdy stać go było na ściąganie najlepszych rodzimych zawodników nie tylko z regionu, lecz z całego kraju. Dzisiaj należy wykazać więcej cierpliwości, zabłysnąć sposobem, a najważniejsze, do kolejnego sukcesu po prostu potrzeba też czasu. Poprzedni sezon na pewno rozbudził wyobraźnię kibiców. Ale powiem panu szczerze, choć tego nie zweryfikujemy... Uważam, że gdyby Górnik dokonał takich samych zimowych transferów jak teraz, aczkolwiek rok wcześniej, to być może dzisiaj znów biłby się o najwyższe laury. Ci młodzi zawodnicy, których mamy, nawet pomimo bycia utalentowanymi, muszą jeszcze mieć koło siebie kogoś, od kogo będą mogli się uczyć. Tak jak niegdyś Kądzior, Kurzawa czy Wieteska. 

W Górniku liczono, że na miejsce liderów z poprzedniego sezonu wskoczy sama młodzież i bez większych problemów ich zastąpi. Według mnie to słuszna idea, chociaż naiwna.

- Pomysł na pewno był dobry. Ba, nawet w Borussii jest tak, że skład ciągle uzupełnia się młodymi zawodnikami mającymi odpowiednią jakość względem potrzeb pierwszej drużyny. W Górniku też jest rzesza chłopaków, którzy spokojnie mogą pretendować do tego, by w przyszłości zostać wartościowymi ligowcami. Dano im wielką szansę, ale perspektywa czasu sugeruje, iż proporcje zostały zachwiane. To znaczy próbowano wprowadzić zbyt wielu młodych piłkarzy w tym samym czasie.

Zagraniczny trend zostanie podtrzymany w przyszłych okienkach?

- Cóż, tak jak wspomniałem wcześniej, ja bym chciał, aby ta drużyna była młoda, złożona w większości z Polaków, ale też zwrócę uwagę na to, co powiedziałem na powitalnej konferencji. Dla mnie w ruchach transferowych kluczowa jest jakość danego zawodnika. Jeżeli znajdziemy kogoś wartościowego z Polski – tym lepiej. Ale jeśli trafi się ktoś o podobnych lub większych umiejętnościach w Japonii czy Nigerii, to dlaczego mielibyśmy i z nim nie spróbować?

Nie obawialiście się efektów – brzydko mówiąc – multi-kulti? Tym bardziej, że braliście graczy z różnych kręgów kulturowych. Islandia, Serbia, Gruzja, Ghana...

- Celne spostrzeżenie, jest to pewien tygiel. Ale nie ma takiego złotego środka, recepty, która miałaby zastosowanie w przypadku absolutnie każdego klubu. Zawsze jest ryzyko. Co bym teraz nie powiedział, mimo wszystko na końcu zweryfikuje nas wynik sportowy na koniec sezonu. Natomiast nie jest tak, że ściągaliśmy ludzi nam nieznanych. Zgromadziliśmy na temat tych piłkarzy dużo informacji. Ja też kładę bardzo duży nacisk na aspekt mentalny u piłkarzy, bo dzięki temu jestem w stanie dowiedzieć się, na ile dana osoba będzie w stanie zaangażować się w życie Górnika. Tych, których ściągnęliśmy zimą, znałem dokładnie. Dzięki wcześniej posiadanym przeze mnie informacjom, byliśmy w stanie zakończyć etap selekcji graczy w kilka dni. Odrzuciliśmy na przykład możliwość pozyskania piłkarzy około trzydziestki, którzy oczekiwali długich kontraktów. Według mnie w obecnej sytuacji Górnika byłoby to zbyt ryzykowne, a do tego niespójne z obraną przez klub filozofią. Natomiast to, jak działaliśmy tej zimy na rynku transferowym było pewnym optymalnym wypośrodkowaniem co do potrzeb drużyny. Uważam, iż aktualnie mamy zdecydowanie lepszy zespół niż na jesieni. Dokonaliśmy takich wzmocnień, że nawet w razie niepowodzenia (czyt. spadku do pierwszej ligi) pętla wokół szyi nam się nie zaciśnie.

(...)

Pod koniec lutego rzucił pan w "Sporcie" takie zdanie: "Dopiero teraz będę pracował tak jak sobie życzę." Co dokładnie miał pan na myśli?

- Chodziło o skauting. Poprzez obserwacje musimy rozwijać naszą wiedzę o zawodnikach, wykorzystywać kontakty do sprowadzania ich na korzystnych warunkach i tak dalej. Po pierwsze więc - musimy wypracować sobie takie relacje. Po drugie - w każdej chwili powinniśmy mieć przygotowaną listę zawodników na wszystkie pozycje, którzy będą w naszym zasięgu, gdyby zaszła potrzeba wzmocnienia drużyny. Powiedzmy pięciu dobrych lewych obrońców.

Uuu, ambitnie! Z lewymi obrońcami to akurat najłatwiej nie jest...

- (śmiech) Nie no, dlaczego nie? My mamy dwóch niezłych i jeszcze jednego w grupach młodzieżowych. Wiadomo, to jeszcze nie jest poziom seniorskiej reprezentacji, chociaż Gryszkiewicz gra w U-20.

Tak czy siak, życzyłbym sobie, abyśmy wszystkich tych, którzy trafią na nasze listy, dokładnie znali, wiedzieli jakie są ich plusy oraz minusy sportowe i też jeśli chodzi o charakter. To jest moje zadanie, aby tego dopilnować. Oprócz sposobu pozyskiwania informacji ważna jest także ilość tych informacji, żeby mieć jak najbardziej dokładny obraz danego piłkarza. Dlatego dla mnie ważne jest, by zawodnika, jakim się interesujemy, zobaczyć także na żywo. W ogóle taki skauting i ten przez video to są dwie różne rzeczy. Nie można polegać tylko na jednym lub drugim, powinno się łączyć i wymieniać spostrzeżenia wynikające z obu rodzajów. O to mi chodziło w przywołanym zdaniu. 

Na tę chwilę zatrudniamy 4 skautów, którzy już ruszyli do pracy. Mamy też specjalny system do gromadzenia danych, dzięki czemu uzyskamy bardzo dużo informacji m.in. o młodych chłopakach, jakimi się interesujemy. Można powiedzieć, że do czerwca to jest swego rodzaju faza testowa. Na koniec sezonu usiądziemy i ocenimy ile udało nam się z tej naszej pracy wycisnąć. A wtedy nasi przełożeni to przeanalizują i okaże się co dalej - z nami i z tym modelem działania. Myślę, iż każdy klub, który pragnie racjonalnie egzystować na najwyższym poziomie, konkurować z największymi i rozwijać się, musi posiadać sprawny dział skautingu i pion sportowy. 

Podobną siatkę stworzyliśmy swego czasu w Piaście i dzięki niej został tam pozyskany chociażby Aleksandar Sedlar. Pojechaliśmy go obejrzeć pierwszy raz - ok. Drugi? Słabo. Ale potem kilka razy znowu ok, ok, ok, ok. Do tego potwierdziliśmy kilka rzeczy na jego temat i w końcu go zakontraktowaliśmy. Dzisiaj chyba można powiedzieć, że jest to bardzo solidny obrońca w skali Ekstraklasy. 

Na pewno potrafi utrzymać stabilną formę.

- Sam pan to powiedział! O to właśnie chodzi. Widzieliśmy go dużo razy, zebraliśmy informacje... Skauting polega na minimalizowaniu ryzyka, eliminowaniu błędów w pozyskiwaniu piłkarzy. Gdybyśmy za szybko podejmowali decyzje, mógłby się przytrafić zawodnik, który zagrałby jeden dobry mecz na 6 miesięcy, bo coś się wydarzyło u niego, ale ty o tym nie wiesz, bo pominąłeś informacje. Co to za korzyść?

Utworzenie tej siatki to taka furtka dla pana, aby w razie czego móc zostać w Górniku na dłużej?

- Jest za wcześnie, aby się deklarować. Rozgrywki zakończą się w maju, a po zakończeniu sezonu przyjdzie czas na analizę wykonanej pracy. To gdzie i jak Górnik zakończy sezon będzie determinowało wszystko. Wpływ na decyzje będzie miało również stanowisko Borussii Dortmund. Póki co oddaję całe serce w pracy dla Górnika, bo to jest mój klub i chcę dla niego jak najlepiej. Dlatego chcę stworzyć coś, co w przyszłości mu pomoże. Niezależnie od tego, czy ja tu pozostanę, czy na miejscu Płatka pojawi się ktoś inny. Dokładny skauting jest w stanie zapewnić klubowi spokój w lepszych momentach i zabezpieczenie w chwili wyjątkowej potrzeby. Dzięki temu po prostu można skuteczniej zarządzać ludźmi.

Całość bardzo obszernej rozmowy można znaleźć na stronie 2x45.info

Najnowsze artykuły

Górnicy podsumowali sezon
Wydarzenia / 19.05.2019 21:27

Górnicy podsumowali sezon

Więcej
Igor Angulo Królem Strzelców LOTTO Ekstraklasy!
Wydarzenia / 19.05.2019 20:47

Igor Angulo Królem Strzelców LOTTO Ekstraklasy!

Więcej
Galeria zdjęć z meczu Korona - Górnik
Wydarzenia / 19.05.2019 18:35

Galeria zdjęć z meczu Korona - Górnik

Więcej
III Liga: Bez szans z liderem
Wydarzenia / 19.05.2019 16:29

III Liga: Bez szans z liderem

Więcej
Mecz w Kielcach w statystykach
Wydarzenia / 19.05.2019 09:04

Mecz w Kielcach w statystykach

Więcej
Adrian Gryszkiewicz: Zagraliśmy z charakterem
Wydarzenia / 19.05.2019 08:52

Adrian Gryszkiewicz: Zagraliśmy z charakterem

Więcej