Górnik ZabrzeOfficial Site
Ekstraklasa
https://www.pgg.pl/kontakt/dane-teleadresowehttp://um.zabrze.pl/http://adidas.pl/footballhttps://www.sts.pl/?utm_source=kampania&utm_medium=baner&utm_content=logo_top&utm_campaign=GornikZabrze

Media o Górniku: Wspomnień czar

22/04/2020 15:36 Autor: Górnik Zabrze powrót do listy
Media o Górniku: Wspomnień czar

Z okazji przypadającej dziś 50. rocznicy awansu Górnika do finału Pucharu Zdobywców Pucharów media wspominają rywalizację zabrzan z AS Romą.

SPORT

Przeżyjmy to jeszcze raz. „Sprawiedliwości stało się zadość…!”

Orzeł czy reszka? Komu pięciofrankówka rzucona przez pana Machin przyniesie szczęście? – redaktor Jan Ciszewski, który 22 kwietnia 1970 roku ze stadionu w Strasbourgu komentował trzeci, decydujący o awansie do finału Pucharu Zdobywców Pucharów, mecz pomiędzy Górnikiem Zabrze a AS Roma, fantazję miał nieograniczoną.

Nie wiedzieć z jakiego powodu przesądził na antenie, oglądany i słuchany przez miliony kibiców w całej Polsce, że o losach awansu do decydującej rozgrywki zdecyduje moneta o nominale pięciu franków. Abstrahując już od tego, że na jej rewersie wcale… nie znajdował się orzeł. Roger Machin, 94-letni dziś arbiter, miał do dyspozycji żeton. Który z jednej strony był zielony, a z drugiej czerwony.

Niezwykłym refleksem wykazał się Stanisław Oślizło, który szybko wskazał na kolor nadziei. Fabio Capello, kapitan Romy, nie miał wyboru. Co ciekawe, kapitan Górnika był jednym z nielicznych graczy swojego zespołu, który pozostał na boisku. Towarzyszył mu Stefan Florenski. Pozostali, jak m.in. Hubert Kostka, Włodzimierz Lubański czy Jerzy Gorgoń, nazwiska w dziejach polskiego futbolu jakże znaczące, wyniku losowania oczekiwali w szatni. Jak sami do dziś przyznają, emocje były tak ogromne.

Cały artykuł autorstwa Jakuba Kubielasa można przeczytać TUTAJ.


DZIENNIK ZACHODNI

Wspomnień czar: Jak Górnik Zabrze i Roma pisały historię polskiej piłki

Dramatyczny trójmecz z rzymianami doprowadził Górnika Zabrze do finału Pucharu Zdobywców Pucharów. To największy sukces w historii polskiej piłki klubowej. Właśnie mija 50. rocznica tych wydarzeń.

Kwiecień w 1970 roku był miesiącem, który rozgrzał do czerwoności nie tylko ówczesnych kibiców Górnika Zabrze, ale fanów futbolu w całej Polsce. Nigdy przedtem, ani nigdy potem, czegoś takiego nie było. Górnik w Pucharze Zdobywców Pucharów dotarł do półfinału. Drużyna prowadzona przez trenera Michała Matyasa trafiła na słynny klub AS Roma.

(...)

Prowadzący telewizyjną transmisję redaktor Jan Ciszewski krzyknął z całych sił: "Polska, Górnik , sprawiedliwości stało się zadość". Moment losowania na stadionie w Strasburgu obserwował z zawodników Górnika tylko Stefan Floreński. Reszta siedziała w szatni z zapartym tchem, czekając na wieści z murawy. Kiedy w drzwiach pojawił się rozpromieniony Staszek Oślizło wiadomo było kto awansował. Nie jest trudno sobie wyobrazić co działo się w tym pomieszczeniu: wielka radość, euforia. Nikt nie czuł potwornego zmęczenia, wszyscy byli przekonani, że dokonali czegoś wielkiego w historii polskiego futbolu.

Czasu na świętowanie nie było jednak wcale. Po powrocie do Zabrza piłkarze musieli zacząć przygotowania do finałowego meczu z Manchesterem City na Praterze w Wiedniu. Choć przegrali tam 1:2 (bramkę dla Górnika zdobył Oślizło) w całych tych rozgrywkach dokonali rzeczy wielkiej. Przeszli do historii.

Cały tekst autorstwa Andrzeja Azyana można przeczytać TUTAJ.


PIŁKA NOŻNA

#ZdarzyłoSięWFutbolu: Słynny rzut monetą

"A więc sprawiedliwości stało się zadość!" - właśnie tak awans Górnika Zabrze do wielkiego finału Pucharu Zdobywców Pucharów komentował legendarny Jan Ciszewski. Los zabrzańskiej drużyny rozstrzygnął się poprzez... rzut monetą.

22 kwietnia 1970 roku na stałe zapisał się na kartach historii polskiej piłki, która wchodziła wtedy w swój najlepszy okres. Mocne klubu, znakomici zawodnicy, a także - o czy wszyscy mieli się dopiero przekonać - bardzo groźna reprezentacja. Zanim jednak o Polsce usłyszano podczas Igrzysk Olimpijskich w Monachium, a następnie na mundialu w RFN, swoje piętno na futbolu w wydaniu międzynarodowym odcisnął wspomniany Górnik Zabrze.

Górnik Zabrze awansował do finału PZP i stał się jednocześnie pierwszy i ostatnim zespołem z Polski, któremu udała się taka sztuka. W Wiedniu Hubert Kostka i spółka okazali się gorsi od Manchesteru City, ale to już temat na zupełnie inną opowieść.

- Niestety, ale zajęliśmy tylko drugie miejsce. Kiedy sportowiec się na nim znajduje, to jest przegrany. Doszliśmy do finału, ale tam już niczego nie uzyskaliśmy - wyznał Kostka podczas rozmowy z "Piłką Nożną".

Cały artykuł można przeczytać TUTAJ.


TVP SPORT

50 lat temu "sprawiedliwości stało się zadość"

90 minut w Rzymie. 120 w Chorzowie. I raz jeszcze 120 w Strasburgu. 330 minut zaciętej walki, podróże do Włoch i Francji, mnóstwo emocji, wysiłku, zaangażowania. A na koniec o wyniku decydował rzut monetą. Nic dziwnego, że część piłkarz wolała na to nie patrzeć. – Ja byłem już w szatni. Bramkarz to taka pozycja, że obciążenie nerwowe jest dość duże i po prostu nie zdzierżyłem. Gdy skończył się mecz zszedłem do szatni. Zresztą nie tylko ja, byli tam też na pewno Erwin Wilczek, Zygfryd Szołtysik czy Włodek Lubański. Siedzieliśmy i czekaliśmy na wieści. Wreszcie przybiega Stasiu (Oślizło – przyp. red.) i mówi: ″Jesteśmy w finale!″ – wspomina Kostka.

Banaś dla odmiany chciał być jak najbliżej wydarzeń. Nie było to proste, bo wokół sędziego i kapitanów (Stanisław Oślizło i Fabio Capello) wytworzył się niemały tłum. Byli tu piłkarze, trenerzy, policjanci, dziennikarze i chyba nawet całkiem postronne osoby. Każdy chce jako pierwszy zobaczyć, która drużyna zagra w finale. Wreszcie moneta (a raczej metalowy krążek) poszybowała w górę. Spadła na ziemię i zawyrokowała: ″Górnik!″. – Byłem blisko Staszka i widziałem wszystko. Szczęśliwy dla nas rzut, a potem trenera Herrerę, który nie zważając na swój biały płaszcz, z rozpaczy rzucił się w błoto. Krzyknął ″Mamma mia!″ i padł na mokrą murawę. Patrzyło się na to z pewną przyjemnością – mówi napastnik Górnika.

Ciszewski szaleje przed mikrofonem. Padają słynne zdania. ″Polska! Górnik! Brawo! Proszę państwa, a więc sprawiedliwości stało się zadość! Kochani chłopcy! Macie jednak szczęście!″.

Cały tekst autorstwa Mateusza Migi można przeczytać TUTAJ.


ŁĄCZY NAS PIŁKA

Pille – jedziemy do Wiednia!

Pięć i pół godziny dramatycznej walki, osiem bramek, trzy karne i wreszcie pamiętne słowa Jana Ciszewskiego „Sprawiedliwości stało się zadość!”. 22 kwietnia 2020 roku mija dokładnie pół wieku od pierwszego historycznego awansu polskiej drużyny do finału jednego z europejskich pucharów. Górnik Zabrze wyeliminował AS Roma, a o sukcesie Ślązaków zdecydował… rzut monetą.

Miejsce akcji było symboliczne, bo właśnie w Strasburgu reprezentacja Polski rozegrała swój pierwszy mecz na mistrzostwach świata – w 1938 roku po niesamowitym spektaklu i dogrywce przegrała z Brazylią 5:6. Miasto nie przyjęło jednak zabrzan zbyt gościnnie. Na stadion musieli jechać taksówkami, bo organizatorzy zadbali o autokar tylko dla drużyny z Włoch.

Trener Herrera znów udzielił kilku głośnych wywiadów, a w każdym z nich powtarzał, że ten, kto strzeli w tym meczu gola jako pierwszy, pojedzie na finał do Wiednia. Tym razem miał rację, choć chyba nie przypuszczał, że będą to górnicy. I znowu dał znać o sobie niesamowity Włodzimierz Lubański. W drugiej połowie Francuz Roger Machin odgwizdał faul, który zdaniem wielu miał miejsce przed polem karnym, ale podyktował jedenastkę. Capello się nie pomylił. Po meczu o tej decyzji więcej się mówiło niż o wielkim sukcesie Górnika.

Były w tym meczu aż dwie awarie oświetlenia i groźba ze strony delegata UEFA, że w wypadku kolejnej spotkanie zostanie przerwane. Na wznowienie gry piłkarze czekali ponad pół godziny. W dogrywce nikt nie zdołał trafić do siatki. O tym, kto zagra w wielkim finale, musiał rozstrzygnąć rzut monetą. Włochom w tych rozgrywkach już raz przydarzyła się taka sytuacja. W 1/8 finału rywalizowali z PSV Eindhoven i wówczas to do nich uśmiechnął się los. Tym razem nie mieli szczęścia. Kapitan Górnika Stanisław Oślizło wybrał pille (reszkę) i to na nią padło, gdy sędzia Machin znalazł monetę w trawie.

Cały tekst autorstwa Krzysztofa Jaśnioka można przeczytać TUTAJ.


RMF FM

O rywalizacji z włoskim zespołem w półfinale Pucharu Zdobywców Pucharów z kapitanem ówczesnego Górnika Zabrze Stanisławem Oślizło rozmawiał Wojciech Marczyk z redakcji sportowej RMF FM:

Wojciech Marczyk: Dokładnie 50 lat temu Górnik Zabrze, którego pan był wtedy kapitanem awansował do finału Pucharu Zdobywców Pucharów. O zwycięstwie w półfinale zadecydował rzut monetą. Pamięta pan co było napisane na tej stronie monety, którą pan wybrał?
Stanisław Oślizło: - Od razu muszę sprostować. To nie była moneta, to był żeton. Ja już to wiele lat wyjaśniam. To był żeton trochę większy od monety. Pamiętam, że był dwukolorowy. Z jednej strony zielony, a z drugiej czerwony. Były na nim jeszcze dwa francuskie słowa "Pille" i "Face", bo sędzia był Francuzem. Co one znaczą wyjaśnił mi kiedyś Andrzej Szarmach, który dziś jest bardziej Francuzem niż Polakiem i on mi powiedział, że to znaczy zwycięzca i pokonany.

A pan, którą stronę wybrał?
- "Pille", ale znaczenie mnie nie interesowało. Mnie obchodził kolor. Momentalnie i bez zastanowienia wybrałem zielony. Pamiętam, że sędzia kręcił długo w ręku tym żetonem, pokazując nam kolory. Ja szybko - jako pierwszy - wybrałem zielony. Sędzia podrzucił żeton, on poleciał w górę, a arbiter pozwolił mu upaść i zobaczyłem na zielonej murawie zielony i wtedy nastała moja ogromna radość. Wiedziałem, że to jest moja wygrana.

W Strasburgu, w czasie trzeciego meczu, dwukrotnie zgasło światło powodując 20 minutowe przerwy. Sędzia powiedział panu wtedy, że jeżeli światło jeszcze raz zgaśnie to mecz zostanie unieważniony.
- Było coś, ale ja nie znam francuskiego. Z tym światłem też była ciekawa historia. Organizatorzy mówili, że to nie ich wina... No to czyja? Plotki, których pewnie już dziś nie wyjaśnimy, mówią, że to zasługa "Maga Futbolu" Helenio Herrery, który był wtedy trenerem Romy. On robił wszystko, żeby Roma awansowała i to ona grała w finale Pucharu Zdobywców Pucharów, a nie jakiś polski Górnik z Zabrza. Ja naprawdę jestem w stanie w to uwierzyć. Przed meczem mieliśmy jeszcze jedną nie przyjemną historię. W hotelu w Strasburgu czekaliśmy na autokar, który miał nas zabrać na stadion, a ten nie przyjeżdżał i nie przyjeżdżał. Przed tak ważnym spotkaniem chcieliśmy zrobić mocniejsza rozgrzewkę, a to dłużej trwa. A autokaru nie ma. Na szczęście do nas do hotelu - po autografy, zdjęcia i na rozmowę - przyjechali Polacy mieszkający w Niemczech i Francji. Gdy autokar nie przyjechał, to kibice po dwóch po trzech, brali nas do auta i zawozili na stadion.

Czyli nie dojechaliście podstawionym autokarem na mecz, a prywatnymi samochodami kibiców, którzy do was przyjechali.
- Tak. Całe szczęście, że oni wiedzieli w jakim hotelu jesteśmy. Dzięki temu, że oni do nas przyjechali, dzięki kibicom my zdążyliśmy na stadion. Po meczu kierownictwo naszego klubu podeszło do kierowcy autokaru z pytaniem czemu po nas nie przyjechał. On odpowiedział, że szef włoskiej ekipy, czyli trener Herrera kazał mu stać pod stadionem i czekać do końca meczu, żeby zabrać zespół. Włosi  mieszkali w innym hotelu niż my. To jest kolejne potwierdzenie, że pan Herrera robił wszystko, żeby w nasze szeregi wkradła się nerwówka. Trzeba przyznać, że mu się to udało i podziwiam go za spryt. Na pewno nie było to jednak zachowanie fair. 

Całą rozmowę można przeczytać TUTAJ.


KICKER

Dziennikarz Roman Kołtoń został poproszony przez niemieckich kolegów o napisanie tekstu z okazji 50. lecia awansu Górnika do finału PZP. Artykuł ukazał się w popularnym magazynie KICKER.

Opracował: Marcin Małkiewicz / Zdjęcie tytułowe: archiwum katowickiego Sportu

Najnowsze artykuły

Konferencja prasowa po meczu Arka - Górnik
Wydarzenia / 14.07.2020 23:36

Konferencja prasowa po meczu Arka - Górnik

Więcej
Rozmowy pod szatnią: Wyjazdowe zwycięstwo cieszy
Wydarzenia / 14.07.2020 23:24

Rozmowy pod szatnią: Wyjazdowe zwycięstwo cieszy

Więcej
Skrót meczu Arka - Górnik
Wydarzenia / 14.07.2020 23:05

Skrót meczu Arka - Górnik

Więcej
Wieczór pięknych bramek. Arka - Górnik 1:2
Wydarzenia / 14.07.2020 22:40

Wieczór pięknych bramek. Arka - Górnik 1:2

Więcej
Skład Górnika na mecz z Arką
Wydarzenia / 14.07.2020 19:25

Skład Górnika na mecz z Arką

Więcej
Hiszpanie nominowani do nagród Ekstraklasy
Wydarzenia / 14.07.2020 15:17

Hiszpanie nominowani do nagród Ekstraklasy

Więcej