Górnik ZabrzeOfficial Site
Ekstraklasa
https://www.pgg.pl/kontakt/dane-teleadresowehttp://um.zabrze.pl/http://adidas.pl/footballhttps://www.sts.pl/?utm_source=kampania&utm_medium=baner&utm_content=logo_top&utm_campaign=GornikZabrze

Media o Górniku: "Była szansa pokonać Manchester City, ale..."

29/04/2020 13:04 Autor: Górnik Zabrze powrót do listy
Media o Górniku: "Była szansa pokonać Manchester City, ale..."

Pięćdziesiąt lat temu, 29 kwietnia 1970 roku, Górnik wystąpił w finale Pucharu Zdobywców Pucharów. W decydującym starciu na wiedeńskim Praterze zabrzanie przegrali 1:2 z Manchesterem City. Z jednym z uczestników pamiętnego meczu - znakomitym napastnikiem Janem Banasiem rozmawiał redaktor magazynu "Piłka Nożna" Zbigniew Mroziński.

WYWIAD UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU "PIŁKA NOŻNA" (NR 17/2020)

Była szansa na pokonanie Manchesteru City?
- Po tylu latach mogę powiedzieć, że szansa była na pewno, ale było za duże samozadowolenie po wyeliminowaniu w półfinale Romy po dramatycznym trójmeczu, gdy były dwie dogrywki, a na koniec jeszcze szczęśliwe dla nas losowanie - mówi Banaś. - Niepotrzebny był ten nasz prawie godzinny wypad w dniu finału wraz z żonami i dziewczynami na zakupy na głównej ulicy handlowej Wiednia. Wieczorem pogoda też była taka angielska, w trakcie spotkania zaczął lać deszcz. Mecz nam nie wyszedł, ale wyglądałby inaczej, gdyby naszym trenerem był nie Michał Matyas, lecz jego poprzednik Geza Kalocsay, z którym przeszliśmy dwie pierwsze rundy, eliminując kolejno Olympiakos Pireus i Rangersów. Węgier miał doświadczenie w pracy w różnych krajach, był świetny taktycznie, dobrze znał futbol angielski, to za jego kadencji Górnik dwa lata wcześniej w ćwierćfinale Pucharu Mistrzów wygrał na Stadionie Śląskim z Manchesterem United. 

Ale nie zapominajmy, że to jednak Matyas prowadził was nie tylko w meczach z AS Roma, ale i we wcześniejszych spotkaniach ćwierćfinałowych z Lewskim Sofia.
- Wtedy nie byliśmy jednak nastawieni tak defensywnie, jak przeciw Manchesterowi City i nie było kombinowania z wystawianiem Jurka Gorgonia na lewej obronie, zamiast na środku. A wracając do meczów z Lewskim, dla mnie są szczególnie pamiętne, bo w obu z podań Zygi Szołtysika zdobyłem bramki. To były drugie gole zarówno w spotkaniu przegranym 2:3 w Sofii, jak i wygranym 2:1 w Chorzowie, który przy remisie bramkowym w dwumeczu zdecydował o naszym awansie. 

To również pan wpisał się jako pierwszy na listę strzelców w maratonie z Romą.
- Do Rzymu nie jechaliśmy jako faworyci. Byli nimi podopieczni słynnego argentyńskiego trenera Helenio Herrery. Tymczasem w pierwszym meczu na Stadio Olimpico już w pierwszej połowie objęliśmy prowadzenie po moim strzale z podania Włodka Lubańskiego. Mieliśmy takie swoje zagranie polegające na tym, że jeden z nas dwóch schodził na skrzydło i podawał do drugiego, który w tym czasie był bliżej bramki rywali. Jednak pierwsze dwa gole w tej edycji Pucharu Zdobywców Pucharów strzeliłem już w I rundzie w rewanżowym meczu z Olympiakosem - wygraliśmy 5:0.

Dodajmy, że od zaledwie kilku tygodni był pan wtedy piłkarzem Górnika, dokąd latem 1969 roku przeszedł pan z Polonii Bytom.
- To był dla mnie wielki zaszczyt trafić do zespołu, który miał w planach osiąganie sukcesów na arenie międzynarodowej. Co roku sprowadzano do Zabrza dwóch-trzech nowych piłkarzy i tym razem ja otrzymałem ofertę. Odnosiłem też sukcesy z Polonią, w 1965 roku wygraliśmy rozgrywki o nazwie Puchar Rappana, a zza Atlantyku przywieźliśmy Puchar Ameryki, na Placu Thalmanna w Bytomiu sukces fetowało z nami 60 tysięcy ludzi.

(...)

Za wygranie meczu finałowego z Manchesterem City chyba jednak mieliście obiecane jakieś wysokie premie.
- Miało to być około 300 dolarów, a Anglicy otrzymali za wygranie tego meczu po 12 tysięcy funtów. Teraz takie pieniądze nie robią może dużego wrażenia, bo w piłce nożnej są o wiele większe zarobki, zresztą nawet w naszej lidze piłkarze są dobrze opłacani. Mogę mieć tylko żal do losu, że nie urodziłem się jakieś czterdzieści lat później, wtedy mógłbym bez problemu wyjechać do klubu zagranicznego.

W połowie lat siedemdziesiątych dostał pan jednak zgodę na wyjazd do Stanów Zjednoczonych.
- Tyle że była to tylko polonijna Wisła Chicago, skąd już po kilku miesiącach pojechałem do Meksyku, gdzie w zespole Atletico Espanol grał już kolega z Górnika bramkarz Jasiu Gomola. Co z tego, skoro akurat nastąpił tam kryzys gospodarczy i w konsekwencji 600-procentowa inflacja. Spakowałem się i wróciłem do Europy, w Belgii pobyłem trochę u Włodka Lubańskiego, ale bardziej towarzysko, a potem przeniosłem się do Francji, gdzie miałem być kilka miesięcy, a zostałem na trzynaście lat. Po co miałem wracać, skoro w Polsce wprowadzono stan wojenny? Fortuny się nie dorobiłem, ale przynajmniej dobrze poznałem piękny kraj i język francuski. W drugiej lidze grałem w Boulogne, w trzeciej w Melun, także w kilku drużynach z niższych lig, między innymi na Korsyce w Porto-Vecchio.

Górnik z przełomu lat 60. i 70. XX wieku był grupą przyjaciół?
- Atmosfera była w drużynie bardzo dobra, ale bez tego nie można osiągać sukcesów. Byliśmy niemal rodziną, większość z nas pochodziła ze Śląska.

Cały wywiad można przeczytać TUTAJ.

Opracował: Marcin Małkiewicz

Najnowsze artykuły

Konferencja prasowa po meczu Arka - Górnik
Wydarzenia / 14.07.2020 23:36

Konferencja prasowa po meczu Arka - Górnik

Więcej
Rozmowy pod szatnią: Wyjazdowe zwycięstwo cieszy
Wydarzenia / 14.07.2020 23:24

Rozmowy pod szatnią: Wyjazdowe zwycięstwo cieszy

Więcej
Skrót meczu Arka - Górnik
Wydarzenia / 14.07.2020 23:05

Skrót meczu Arka - Górnik

Więcej
Wieczór pięknych bramek. Arka - Górnik 1:2
Wydarzenia / 14.07.2020 22:40

Wieczór pięknych bramek. Arka - Górnik 1:2

Więcej
Skład Górnika na mecz z Arką
Wydarzenia / 14.07.2020 19:25

Skład Górnika na mecz z Arką

Więcej
Hiszpanie nominowani do nagród Ekstraklasy
Wydarzenia / 14.07.2020 15:17

Hiszpanie nominowani do nagród Ekstraklasy

Więcej