Górnik ZabrzeOfficial Site
Ekstraklasa
https://www.pgg.pl/kontakt/dane-teleadresowehttp://um.zabrze.pl/http://adidas.pl/footballhttps://www.sts.pl/?utm_source=kampania&utm_medium=baner&utm_content=logo_top&utm_campaign=GornikZabrze

Sto lat dla solenizantów - Henryka Latochy i Jacka Wiśniewskiego

08/06/2019 10:08 Autor: Górnik Zabrze powrót do listy
Sto lat dla solenizantów - Henryka Latochy i Jacka Wiśniewskiego

W sobotę urodziny świętuje dwójka byłych świetnych obrońców Górnika Zabrze. Choć reprezentują zupełnie różne pokolenia, to obydwaj darzeni są wielkim szacunkiem i sympatią fanów z Roosevelta.

Henryk Latocha

Być może młodszym kibicom nie kojarzy się tak znajomo jak Pohl, Lubański, Oślizło czy Szołtysik, ale jeśli ktoś grał w barwach Górnika w jego złotych latach, zdobył z klubem cztery tytuły mistrza Polski, pięć pucharów krajowych, zagrał w finale Pucharu Zdobywców Pucharów, to musiał być wspaniałym piłkarzem. I takim był. Henryk Latocha - dzisiaj obchodzi siedemdziesiątą piątą rocznicę urodzin.

Chłopak z Bierunia

Pochodzi z Bierunia, ze śląskiej, usportowionej rodziny. W Unii Bieruń Stary grał ojciec a potem bracia. Młody Henryk też tam zaczynał swoją przygodę z piłką. A że był najzdolniejszy z rodzeństwa, w wieku 19 lat trafił do II-ligowego gliwickiego Piasta, gdzie pograł jeden sezon a na dwa następne zakotwiczył w III-ligowym Górniku Lędziny którego prezes uchronił go od służby wojskowej. Lędziny miały wtedy ciekawy zespół, trenerem był Gerard Cieślik, a kierownikiem drużyny Henryk Loska, późniejszy (od 1965 roku) kierownik sekcji piłkarskiej Górnika Zabrze. To on przekonał Latochę, że powinien spróbować swoich sił w Zabrzu. A zainteresowana piłkarzem była krakowska Wisła.

W 1965 roku Młody Latocha trafił na Roosevelta. Zabrzańscy działacze umieli wyłuskać talent ze śląskich klubów grających w niższych ligach, no i jeszcze rekomendacja Loski... Na początku piłkarz trochę się bał, że sobie nie poradzi - on - skromny chłopak z Bierunia w zespole pełnym gwiazd. Zadebiutował 20 kwietnia 1966 roku w wygranym przez Górnika meczu z Szombierkami, zmieniając Floreńskiego. Na początku grał w środku pola, zdarzało się, że również w przedniej formacji, jednak w końcu trener Kalocsay zrobił z niego obrońcę. W tym i następnym sezonie był raczej zmiennikiem, ale od sezonu 1967/68 stał się kluczowym zawodnikiem zabrzańskiej defensywy. Zagrał również w pamiętnych pucharowych bojach z Dynamem Kijów i Manchesterem United. W tamtym spotkaniu pilnował samego Georga Besta i z zadania wywiązał się znakomicie. Nic dziwnego, że zainteresował się nim selekcjoner reprezentacji Polski, w której Latocha zadebiutował 1 maja 1968 w meczu z Holandią.

Na szczycie

Praworożny lewy obrońca był w tamtych czasach dość nietypowym piłkarzem. Ale Kalocsay miał swoja wizję. Życie pokazało, że jak najbardziej słuszną. Latocha znakomicie wpasował się w zabrzański zespól, który właśnie wchodził w swój najlepszy okres. Piłkarz stał się specjalistą od pilnowania najgroźniejszych napastników: Fabera, Gadochy, Żmijewskiego. I pomimo przeciętnych jak na defensora warunków fizycznych, dawał sobie z nimi radę na boisku. W 1970 roku Górnik w ramach rozgrywek o Puchar Europy Zdobywców Pucharu, toczy emocjonujące boje z mocnymi europejskimi drużynami. W końcu walczy w finale, w którym niestety ulega Manchesterowi City. Latocha gra we wszystkich spotkaniach. Potem zdobywa z Górnikiem dwa dublety - mistrzostwo Polski i Puchar Polski. Zalicza kolejne mecze w reprezentacji kraju. Niestety, przydarzają się jednak kontuzje, które powodują przerwy w jego grze w zabrzańskiej defensywie. 20 czerwca 1973 roku rozgrywa w "trójkolorowych barwach" swój ostatni mecz ligowy - z Legią w Zabrzu (2:1). Ale zdecydowanie bardziej pamiętny był przedostatni - z ŁKS-em. Latocha zdobył bowiem swoją pierwsza bramkę w lidze. Strzelił ją Janowi Tomaszewskiemu. Wtedy obrońcy nie uczestniczyli tak mocno w grze ofensywnej zespołu jak dzisiaj.

Austria

Piłkarz skończył 30 lat i w myśl ówczesnych przepisów mógł wyjechać do klubu zagranicznego. Kiedy trzy lata po meczach z Romą zgłosił się do niego menedżer z Czechosłowacji, współpracujący z Rapidem Wiedeń i zaoferował dwuletni kontrakt z tym klubem, Latocha decyzję podjął od razu. Przed wyjazdem miał kłopoty z uzyskaniem paszportu. Prawdopodobnie ktoś "życzliwy" posłał do władz anonim. Paszport odzyskał dopiero dzięki kierownikowi Górnika - Marianowi Olejnikowi, który pojechał ze skargą do stolicy. Latocha szybko zaaklimatyzował się w nowym klubie, który akurat grał w europejskich pucharach a przeciwnikiem był AC Milan. Rapid co prawda odpadł (0:0 i 0:2) ale gwiazda Milanu - Chiarugi, przy naszym obrońcy sobie nie pograł. W Wiedniu grał pół roku. Po rundzie jesiennej jednak nie poleciał z zespołem do Hong Kongu, tylko do Lędzin na ślub. brata. I pojawił sie problem...
I ten przyjazd - jak sam piłkarz powie później - był błędem. Po powrocie do kraju zgodnie z przepisami Latocha zdał paszport na komisariat milicji. Kiedy chciał wracać do Wiednia, okazało się to niemożliwe. Nie miał paszportu. W katowickim urzędzie codziennie słyszał te same słowa: „proszę czekać". Więc czekał. Z Wiednia dzwonili zniecierpliwieni działacze Rapidu z pytaniem, kiedy piłkarz do nich wróci. Tygodnie oczekiwań mijały... Ponownie poprosił o pomoc Olejnika, który wsiadł w auto i ruszył do stolicy. A tam nawet nie potrafili wyjaśnić, skąd się wzięła taka zwłoka. Paszport był do odebrania, wydali od ręki. Po prostu miejscowi milicjanci chcieli za tą "przysługę" łapówkę...
Niestety, włodarze Rapidu nie mogli tyle czekać i zatrudnili obrońcę z Jugosławii. Latocha stracił kontrakt z Mazdą i 150 000 szylingów. To wtedy była ogromna kasa!

Pamięta o kolegach

Trafił do GKS Katowice, wtedy drugoligowego, ale z ambicjami na awans. Pograł w nim dwa lata i zaczął szukać pomysłu na dalsze życie. Jeszcze jako piłkarz Górnika był zatrudniony w kopalni "Ziemowit", zjechał więc na dół. Po pół roku odezwał się do niego Lubański, który obiecał mu wyjazd do USA. Paszport już miał, pojechał więc do konsulatu w Krakowie. A tam...odmówiono mu wizy. Liczył jeszcze na Rapid, gdzie trenerem był Antoni Brzeżańczyk, który doskonale znał piłkarza z okresu swojej pracy w Zabrzu. Jednak kontraktu nie podpisał. Trener bał się zatrudnić 34-letniego obrońcę.
W końcu zatrudnienie znalazł w drugoligowym Polyar Kittsee, którego prezesem był Polak a trenerem Viliam Schrojf, były wicemistrz świata z 1962 roku. Latocha pograł jeszcze przez dwa lata i zakończył karierę. Potem szkolił miejscową młodzież i pracował w firmie testującej opony. Kiedy firma padła, znalazł zajęcie w marketach OBI. W 2005 roku, po 28 latach spędzonych w Austrii, wrócił do Polski. Na emeryturze podjął pracę w Unii Stary Bieruń. Jednak szybko zrezygnował, to była pełna amatorka...

Kibice mogą go spotkać na zabrzańskiej Arenie. Jest na każdym meczu Górnika. Wraz z innymi byłymi wielkimi piłkarzami naszego zespołu bacznie obserwuje grę swoich następców. I bardzo stara się o to, aby utrzymywane były kontakty z dawnymi piłkarzami. Interesuje go, co dzieje sie u kolegów, z którymi kiedyś występował na boisku, organizuje spotkania.


Jacek Wiśniewski

Zaczynał grę w Górniku jako junior, by wrócił do klubu w wieku 23 lat z Concordii Knurów, gdzie grał między innymi z Jerzym Dudkiem i Marcinem Broszem. Filar defensywy i ulubieniec kibiców. To właśnie ich głosy zadecydowały, że jako jeden z nielicznych piłkarzy reprezentujący Klub w w XXI wieku znalazł się w Galerii Sław. Grał przede wszystkim na środku obrony, ale potrafił też znaleźć się pod bramką rywala. W barwach Górnika rozegrał 174 oficjalnych spotkań strzelając 10 bramek. Jego bilans ligowy dla Górnika to 8 goli w 152 meczach. Barwy ukochanego Klubu reprezentował dwukrotnie -  w latach 1997-2003 i w sezonie 2005 - 2006. Dziś jest praktycznie na każdym meczu, dodatkowo chętnie bierze udział w akcjach prowadzonych przez Klub. Niedawno, wspólnie ze Stanisławem Oślizłą spotkał się z sympatykami 14-krotnego Mistrza Polski w stadionowym Sklepie Kibica. Rodzinną tradycję kontynuuje sym Przemysław, który został wybrany Odkryciem Sezonu 2018/19.

NASZYM SOLENIZANTOM SKŁADAMY NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA ZDROWIA, SZCZĘŚCIA I WSZELKIEJ POMYŚLNOŚCI!

Współpraca: Marek Dziechciarz

Foto: Archiwum Górnika Zabrze

Najnowsze artykuły

III Liga: Pójść za ciosem
Wydarzenia / 20.09.2019 15:37

III Liga: Pójść za ciosem

Więcej
Weekendowy rozkład jazdy Akademii Piłkarskiej
Wydarzenia / 20.09.2019 13:18

Weekendowy rozkład jazdy Akademii Piłkarskiej

Więcej
Piłkarze Górnika z wizytą w SP 21!
Wydarzenia / 20.09.2019 12:27

Piłkarze Górnika z wizytą w SP 21!

Więcej
Górnicy rzucają kolejne wyzwanie
Wydarzenia / 20.09.2019 12:13

Górnicy rzucają kolejne wyzwanie

Więcej
Pogoń - Górnik: Po wyjazdowe punkty!
Wydarzenia / 20.09.2019 10:31

Pogoń - Górnik: Po wyjazdowe punkty!

Więcej
Kartka z kalendarza: Zdarzyło się 20 września
Wydarzenia / 20.09.2019 09:43

Kartka z kalendarza: Zdarzyło się 20 września

Więcej