Górnik ZabrzeOfficial Site
Ekstraklasa
https://www.pgg.pl/kontakt/dane-teleadresowehttp://um.zabrze.pl/http://adidas.pl/footballhttps://www.sts.pl/?utm_source=kampania&utm_medium=baner&utm_content=logo_top&utm_campaign=GornikZabrze

A miało być trzech...

08/11/2019 09:17 Autor: Górnik Zabrze powrót do listy
A miało być trzech...

Przed zbliżającym się meczem z Legią, warto przypomnieć historię najgłośniejszych transferów pomiędzy Górnikiem a Legią. Koncentrujemy się na dwóch najgłośniejszych nazwiskach z historii. A mogło być wówczas trzech...

"Zaszczytna" służba wojskowa

Warszawska Legia, w latach 50-tych występująca w lidze jako CWKS, nigdy nie była potentatem w polskiej piłce. Ba, niewiele brakowało aby sztandarowym klubem Ludowego Wojska Polskiego został Wawel Kraków ale ówczesne "czynniki wojskowe" zadecydowały w 1953, że   prawo pozostania w ekstraklasie z wojskowych klubów ma tylko siódma w lidze Legia Warszawa a nie drugi w tabeli Wawel(!) i w ten sposób krakowski klub skazano na niebyt a piłkarze rozjechali się po kraju. Dopiero w 1955 i 1956 roku Legia zdobyła dwa mistrzostwa. Mówiło się że, to zespół gwiazd ściągniętych z innych klubów. Faktycznie, w tamtych czasach wojsko było bardzo mocne, przede wszystkim politycznie i zespół budowano w prosty sposób: najlepszych piłkarzy po prostu brano "w kamasze". Wojskowi największe łowy urządzili sobie na Śląsku. I w ten sposób o sile zespołu z Łazienkowskiej decydowali rodowici Ślązacy. Tylko Cieślikowi się udało pozostać w Chorzowie i to po interwencji na najwyższych szczeblach władzy. Ci piłkarze nie czuli się w ogóle związani ze stolicą i kiedy w 1956 roku zmieniła się w kraju sytuacja polityczna, wielu zaczęło czynić starania, aby w końcu zrzucić z siebie zbyt ciasno uwierający mundur.
W 1956 roku do I ligi (ekstraklasy) awansował nasz Górnik. Pierwszy sezon był udany dla beniaminka, szóste miejsce w tabeli i finał Pucharu Polski rozbudził w Zabrzu spore apetyty. I w ten sposób postanowiono zbudować "Wielkiego Górnika". Przede wszystkim należało wzmocnić skład. A gdzie grali najlepsi piłkarze? W Legii! I byli to ludzie, którzy chcieli wrócić do siebie - na Śląsk.

Cywilne ubranie nie dla każdego

W 1957 roku, kiedy nadarzyła się okazja zwolnienia do "cywila", pojawiła się oferta zabrzańskiego Górnika i Kowal wraz z Pohlem - pierwszy z Rudy Śląskiej, drugi z Bobrka, zameldowali się w Zabrzu. Oczywiście za transferem stały pieniądze, podobna niemałe jak na tamte czasy. Nic więc dziwnego, ze Pohl jako pierwszy piłkarz Górnika kupił sobie samochód. Choć przejście Kowala było rozłożone w czasie na tyle, aby piłkarski świat na wiadomość,  że Kowal nie podpisał jeszcze karty zgłoszeniowej do Górnika Zabrze zdecydowanie zareagował. Niektórzy działacze wybierali się w podróż do Bobrka i próbowali zmienić decyzję u... żony Kowala, gdyż w tym czasie jej małżonek przebywał w Warszawie, czekając blisko tydzień na odcinek zwolnienia z wojskowego klubu. Jednak szybko wszystkie spekulacje zostały ucięte. Kowal wraz z Pohlem zameldowali się w Zabrzu z odcinkiem zwolnienia i nastąpiła uroczysta chwila podpisania zgłoszenia do Górnika. Jeszcze przedtem obaj piłkarze zgłosili się w nowym miejscu pracy - na kopalni Concordia, gdzie załatwiali wszystkie formalności związane z rozpoczęciem pracy. Był jeszcze jeden piłkarz, który miał grać w Zabrzu. To pochodzący z Nowego Bytomia Lucjan Brychczy. Czekało na niego nawet mieszkanie. Jednak wojskowe władze nie puściły piłkarza, obiecując, że uczynią to w następnym roku. Była to jednak typowa gra na zwłokę, bowiem generałowie zmienili decyzję i mimo tego, że w sprawie interweniował osobiście Edward Gierek, zdania nie zmieniły. A Gierkowi powiedziano aby w sprawy wojska się nie mieszał. W roku 1957 Górnik z Pohlem i Kowalem w składzie był już bezkonkurencyjny w lidze i po raz pierwszy zdobył tytuł Mistrza Polski.

Ludzkie losy...

Dzisiaj Ernest Pohl jest patronem stadionu w Zabrzu. Jego wkład w sukcesy Górnika był olbrzymi. Piłkarz zakończył swoją piłkarską przygodę w ostatnim meczu sezonu 1966/67, przy okazji zdobywając ósmy tytuł Mistrza Polski z zabrzańskim Górnikiem. Dodawszy do tego te dwa tytuły zdobyte z Legią daje to bilans, którego - jestem pewien, nikt nigdy nie pobije. Zdobył 186 goli w lidze - ten rekord pewnie też nie zostanie pobity. W sumie podczas gry w Legii, Górniku i reprezentacji Ernest Pohl 265 razy trafiał do bramki rywali! Po zakończeniu kariery w polskiej lidze, Pohl grał już tylko krótko w dwóch polonijnych klubach za oceanem. Po powrocie do kraju związał się znowu z Górnikiem w charakterze asystenta trenera. Pomagał m.in. Janowi Kowalskiemu czy Teodorowi Wieczorkowi, jednak wielkiej kariery trenerskiej nie zrobił. Po odejściu z klubu pracował jakiś czas “na dole”, później przeszedł na rentę górniczą. Tuż na początku lat 90-tych, kiedy w Polsce zmieniła sie sytuacja polityczna, podobnie jak tysiące Ślązaków, Ernest Pohl skorzystał z okazji i wyjechał wraz z rodziną do RFN. Umarł w 1995 roku w Hausach koło Freiburga.

Historia Edmunda Kowala zakończyła się niestety tragicznie. Tuż przed świętami wielkanocnymi w 1960 roku Kowal wybierał sie do swoich przyjaciół na Zaborze. Próba wskoczenia do jadącego tramwaju zakończyła się jednak tragicznie. Piłkarz poślizgnął sie na zlodowaciałym fragmencie jezdni i wpadł pod koła. Na nieszczęście w płaszczu miał butelkę z alkoholem. Upadek i rozbijające się szkło pokaleczyło mu wnętrzności. Szybko przewieziono go do szpitala. Konsylium ustaliło, ze szansą na uratowania życia jest szybka dializa przy użyciu sztucznej nerki. W kraju były wówczas tylko dwa takie urządzenia - w Poznaniu i Warszawie. Jednak w stolicy odmówiono przyjęcia piłkarza!!! Na szczęście Poznań się zgodził. Do osobowego pociągu do Poznania doczepiono w Zabrzu zwykły wagon towarowy. W taki bydlęcym wagonie postawiono łóżko przymocowane drutem, aby nie latało a obok ustawiono stojak do kroplówki... W Poznaniu czekał karetka. Jednak te wysiłki na nic się nie zdały. Edmund Kowal zmarł 22 kwietnia 1960 roku. Zmarł, bo tak naprawdę odmówiono mu szybkiej pomocy. W tamtych czasach wystarczył jeden telefon sekretarza wojewódzkiego partii do swojego kolegi w czeskiej Ostrawie, która dysponowała specjalistyczną aparaturą, aby szybko - przecież to tylko kilkadziesiąt kilometrów - przetransportować piłkarza i udzielić mu szybkiej pomocy. Niestety, towarzysze w komitecie nie mieli do tego głowy, nie chciano poprosić o pomoc w Ostrawie, Warszawa odmówiła, Poznań okazał się zbyt daleki...

Na zakończenie warto wspomnieć o Brychczym. Został w Legii. Jako piłkarz cieszył się opinią jednego z lepszym techników i taktyków w Europie. Skuteczności w ataku nie sprzyjały skromne warunki fizyczne które jednak nadrabiał umiejętnościami technicznymi i niekonwencjonalnymi zagraniami. Zdobył 182 gole w lidze, co plasuje go w strzeleckiej tabeli wszechczasów na drugim miejscu z Pohlem. Karierę piłkarską zakończył w 1972 roku, zdobywając jeszcze dwa tytuły Mistrza Polski. 


Autor: Marek Dziechciarz

Foto: Archiwum Górnika Zabrze

Najnowsze artykuły

Galeria zdjęć z meczu Gwarek - Górnik II
Wydarzenia / 16.11.2019 19:16

Galeria zdjęć z meczu Gwarek - Górnik II

Więcej
III liga: Derbowy podział punktów. Gwarek - Górnik II 0:0
Wydarzenia / 16.11.2019 19:06

III liga: Derbowy podział punktów. Gwarek - Górnik II 0:0

Więcej
Sukces juniorów w obiektywie [galeria]
Wydarzenia / 16.11.2019 18:03

Sukces juniorów w obiektywie [galeria]

Więcej
CLJ U-17: Egzamin na szóstkę! Zabrzanie mistrzami jesieni!
Wydarzenia / 16.11.2019 17:48

CLJ U-17: Egzamin na szóstkę! Zabrzanie mistrzami jesieni!

Więcej
III liga: Derby pełne smaczków. Jutro gramy w Tarnowskich Górach
Wydarzenia / 15.11.2019 19:22

III liga: Derby pełne smaczków. Jutro gramy w Tarnowskich Górach

Więcej
Marcin Brosz: Wierzę, że odmienimy odbiór Górnika
Wydarzenia / 15.11.2019 17:29

Marcin Brosz: Wierzę, że odmienimy odbiór Górnika

Więcej