Górnik ZabrzeOfficial Site
Ekstraklasa
http://um.zabrze.pl/http://adidas.pl/footballhttp://allianz.pl/https://www.sts.pl/?utm_source=kampania&utm_medium=baner&utm_content=logo_top&utm_campaign=GornikZabrze

Górnik na salonach. Mija 56 lat od debiutu zabrzan w Pucharze Europy.

13/09/2017 12:04 Autor: Górnik Zabrze powrót do listy
Górnik na salonach. Mija 56 lat od debiutu zabrzan w Pucharze Europy.

13 września 1961 roku Górnik zagrał pierwszy mecz w Pucharze Europy. Na Stadion Śląski przyjechał mistrza Anglii, Tottenham i przegrał 2:4. 

To ważna data w historii Górnika i polskiej piłki. Nigdy wcześniej mistrz Polski nie osiągnął tak znaczącego wyniku w Pucharze Europy. Co ciekawe, Górnik nie był nawet mistrzem Polski. Zasada była wówczas taka, że jeżeli w momencie zgłaszania do rozgrywek mistrz nie był w pierwszej trójce tabeli (w Polsce grano systemem wiosna-jesień), to nie będzie zgłoszony do rozgrywek. Inna rzecz, że Górnik nie grał w pucharach wcześniej, choć był mistrzem Polski w 1957 i 1959 roku.

Faworytem byli Anglicy, prasa rozpisywała się o gigantycznych zarobkach londyńskich gwiazd. Na Stadion Sląski przyszło ponad 80000 widzów, którzy przed meczem zobaczyli finał mistrzostw Polski juniorów, w którym grał Zryw Chorzów. To o tyle ważne, że gwiazdą tej drużyny był Zygfryd Szołtysik, potem przez kilkanaście lat symbol Górnika.

Mecz zaczął się dla podopiecznych Augustyna Dziwisza doskonale. W 6 min padł gol samobójczy, a w 20 min 19-letni Jerzy Musiałek podwyższył na 2:0. Koncert zabrzan trwał, w 40 min niewysoki Erwin Wilczek głową trafił na 3:0. Kibice przecierali oczy ze zdumienia, a to nie był koniec. W 48 min „swoją” bramkę strzelił Ernest Pohl. Zanosiło się na pogrom. Od 60 minuty zabrzanie opadli jednak z sił, a przede wszystkim z powodu kontuzji stracili Musiałka i Jana Kowalskiego. Nie można było dokonywać zmian, obaj tylko statystowali na boisku. Ostatecznie mecz skończył się wynikiem 4:2. Rewanż był bolesny, Anglicy rozbili Górnik aż 8:1, co nie zmienia faktu, że pierwszy mecz wywołał w piłkarskiej Europie sensację.  

Program z meczu Górnik Zabrze - Tottenham Hotspur

Tak wyglądał historyczny skład Górnika: Kostka – Franosz, Oślizło, Olszówka, Florenski – Kowalski, Wilczek, Jankowski, Musiałek, Pohl, Lentner. Trener Augustyn Dziwisz.

Oto, co po meczu pisał katowicki „Sport”.
„Górnik nie sprawił zawodu. Odniósł sukces, jakim nie może poszczycić się żadna z naszych drużyn klubowych. Pokonał zdecydowanie mistrza i zdobywcę pucharu Anglii słynny Tottenham, który ani przez chwilę nie liczył się z tego rodzaju możliwością. Sukces tym większy, że całkowicie zasłużony i niewiele brakowało, by wypadł on w jeszcze większych, wprost rewelacyjnych rozmiarach. 80 tys. widzów na Stadionie Śląskim przeżywało emocje o napięciu przekraczającym wszelkie oczekiwania. Jeśli opuszczali oni trybuny, mimo zwycięstwa, w nastroju nieco przygaszonym, to przyczyną był dramatyczny bieg wydarzeń. Wspaniałe perspektywy polskiej drużyny z szansami na przejście przez pierwszą rundę nawet po rewanżu w Londynie, zaćmione zostały końcową fazą gry. Górnik prowadził po 45 minutach 3:0 by po trzech minutach drugiej połowy podwyższyć wynik na 4:0. Kiedy zdawało się że nic nie jest w stanie zatrzymać jego zwycięskiego marszu nastąpił w 17 minucie tragiczny zwrot. Jeden z najlepszych naszych zawodników Kowalski został tak ciężko sfaulowany, że od tej chwili zabrzanie grali w dziesiątkę.

Wypadek ten, którego sprawcą był Mackay, znany ze swej brutalności, okazał się fatalny nie tylko dla kontuzjowanego zawodnika ale i całego polskiego zespołu. Załamał go psychicznie i zdezorientował w momencie, kiedy należało zdobyć się na pełną koncentrację, gdyż przeciwnik ruszył zdecydowanie do kontrataku i prowadził go nie wybierając środków, co spowodowało z kolei kontuzję Musiałka i był okres, w którym trzeba było walczyć jedynie 9 graczami. (...) Górnik pozostawił jak najlepsze wrażenie i krytycy angielscy po pierwszej połowi nie wstrzymywali się z wyrazami najwyższego uznania! (…) Górnicy rozpoczęli grę w wielkim stylu. Okazało się, że nie mają najmniejszego respektu przed wielkim przeciwnikiem. Nie mieli go starzy wyjadacze ale nie mieli też młodzi, zdobywając sobie swą postawą najwyższe uznanie. Gra nie była może zbyt płynna. Szło przecież o zwycięstwo a nie o pokaz. (…) Najbardziej imponował nam wówczas spokój i swoboda, z jaką operował przede wszystkim Musiałek, który już w 8 min. stał się współtwórcą bramki, zmuszając Nortona do zabójczej dla bramkarza angielskiego interwencji. Zasługę miał też Lentner, on bowiem oddał jeden ze swoich niebezpiecznych ni strzał ni centra i spowodował zamieszanie na przedpolu Browna. Bramka ta dodała skrzydeł jednej i drugiej stronie.

(…) Dopiero druga bramka Musiałka w 17 minucie rozbudziła nadzieje i wzmocniła samopoczucie polskiego zespołu. Zdobywał on się wówczas na grę bardziej rozluźnioną i spokojną, wielociągową kombinację. Efekt nie dał na siebie czekać, po rogu bitym przez Lentnera Wilczek piękną główką wykazał, że i ten repertuar nie jest mu obcy. Po przerwie Pohl czający się z tyłu poszedł energicznie w przód minął jednego i drugiego gracza i huknął tak, że nie było szans interwencji. Przy 4:0 odetchnęliśmy aż do… tragicznej kontuzji Kowalskiego (…).

Foto: Archiwum Górnika Zabrze - Na zdjęciu piłkarze Górnika na ulicach Londynu przed meczem rewanżowym.

Najnowsze artykuły

Media o Górniku: Fenomen Górnika, najlepszego beniaminka od lat
Media o Górniku / 25.09.2017 20:47

Media o Górniku: Fenomen Górnika, najlepszego beniaminka od lat

Więcej
Piłka nożna kobiet: Wysokie przegrane w Rybniku
Wydarzenia / 25.09.2017 20:37

Piłka nożna kobiet: Wysokie przegrane w Rybniku

Więcej
„Gienek” to jest gość! Dotrzymał słowa
Wydarzenia / 25.09.2017 14:40

„Gienek” to jest gość! Dotrzymał słowa

Więcej
Po podboju Szczecina… Tego nie było od lat!
Wydarzenia / 25.09.2017 14:36

Po podboju Szczecina… Tego nie było od lat!

Więcej
Miedź lepsza w pojedynku rezerw
Wydarzenia / 25.09.2017 14:28

Miedź lepsza w pojedynku rezerw

Więcej
Zmarł Michał Madeja, wieloletni pracownik Klubu
Wydarzenia / 25.09.2017 08:49

Zmarł Michał Madeja, wieloletni pracownik Klubu

Więcej