Górnik ZabrzeOfficial Site
Ekstraklasa
https://www.pgg.pl/kontakt/dane-teleadresowehttp://um.zabrze.pl/http://adidas.pl/footballhttps://www.sts.pl/?utm_source=kampania&utm_medium=baner&utm_content=logo_top&utm_campaign=GornikZabrze

107 lat temu urodził się twórca potęgi Górnika

20/05/2020 10:21 Autor: Górnik Zabrze powrót do listy
107 lat temu urodził się twórca potęgi Górnika

Od pierwszego awansu w 1956 roku Górnik Zabrze szybko zadomowił wśród najlepszych polskich ligowców. I błyskawicznie stał się numerem 1 na krajowych boiskach. Mistrzostwa Polski, triumfy w Pucharze Polski, pierwsze boje w europejskich pucharach - to wszystko przysporzyło klubowi miliony kibiców w całym kraju. Jednak dopiero objęcie sterów zabrzańskiego klubu przez Eryka Wyrę w 1967 roku, wprowadziło Górnika do Europy.

Podnieść zarobki!
Pierwsze spotkanie Wyry z piłkarzami Górnika nastąpiło na frankfurckim lotnisku, kiedy zespól wracał z Duisburga, gdzie w trzecim dodatkowym meczu w ramach rozgrywek o klubowy puchar europy (PEMK), zespół zremisował z praską Duklą i niestety odpadł w wyniku losowania. Wyra zaprosił wtedy piłkarzy do siebie i podczas rozmowy padło z ich ust pytanie: dlaczego piłkarze górniczego Zagłębia Sosnowiec zarabiają dwa razy tyle co Zabrzanie, a grają gorzej i nie odnoszą takich sukcesów? Wówczas Wyra sięgnął po telefon, zadzwonił do kopalni "Makoszowy", gdzie piłkarze byli formalnie zatrudnieni i nakazał dyrektorowi Kasperlikowi, aby ten podniósł zarobki piłkarzy do określonej wysokości! Nie da się ukryć, zawodnicy bardzo polubili Wyrę i zawsze zapraszali go na swoje mecze, z czego on chętnie korzystał. 

Sensacyjne wybory
Już od jakiegoś czasu jego dobry kolega - Jan Mitręga, który od kilku lat piastował urząd Ministra Górnictwa i Energetyki, namawiał Wyrę, który pracował w tym ministerstwie na stanowisku dyrektora departamentu kadr, aby ten zajął się zbudowaniem silnego Górnika. W listopadzie 1967 roku to właśnie piłkarze zaprosili go na coroczne zebranie sprawozdawczo-wyborcze. Funkcję prezesa klubu pełnił wtedy Ludwik Jaworski i to jego kandydaturę wysunięto na następną kadencję. Wówczas z sali zgłoszono kandydaturę Eryka Wyry. Zapanowała konsternacja, ogłoszono przerwę, po której Jaworski zrezygnował z kandydowania i jednogłośnie wybrano Wyrę. 

Prosty plan
Na początku swojego urzędowania nowy prezes załatwił przede wszystkim sprawy bytowe piłkarzy. Jeden potrzebował mieszkania, drugi - samochodu, trzeci - jeszcze czegoś innego. Wyra wezwał swoich ludzi i po dwóch tygodniach wszystko było załatwione. Oni mieli mieć spokojne głowy, mieli grać. Jego nie interesowało tylko kolejne mistrzostwo czy Puchar Polski. To było za mało. Górnik miał wejść do Europy. On spowodował, że mieli się zająć tylko piłką. Wcześniej, do godziny dziesiątej piłkarze pracowali w kopalni. Potem dopiero szli na trening. Od czasów Wyry to się zmieniło. W tamtym czasie trenerem Górnika został Geza Kalocsay. Ten z kolei wiedział jak zrobić z Górnika klasowy zespół. A taki duet to była już połowa sukcesu

Prezes jeździł z piłkarzami na zagraniczne wyjazdy. Przywoził z zachodu różne nowinki, które potem wprowadzał na Roosevelta. To on zbudował użytkowany jeszcze kilka lat temu klubowy budynek, jego zasługą jest także modernizacja całej klubowej infrastruktury. Zbudowano łaźnie z prawdziwego zdarzenia, zainstalowano nowoczesne natryski. Na stadionie w Manchesterze podpatrzył, że boksy dla rezerwowych znajdują się poniżej poziomu boiska. Wcześniej piłkarze marzli na zwykłych ławkach, co stanowiło duży dyskomfort. Za sprawą Wyry zbudowano schowki, w których zamontowano ogrzewanie. To za jego rządów zainstalowane na stadionie sztuczne oświetlenie - wtedy najlepsze w kraju. 

Starcie górniczo-hutnicze
Mimo świetnych piłkarzy grających w Zabrzu, Wyra pragnął jeszcze bardziej wzmocnić kadrę. W warszawskiej Gwardii, wtedy grającej w II lidze (dzisiejszej I) grał utalentowany Joachim Marks, który pochodził z pobliskiej Sośnicy. Grając dla milicyjnej Gwardii piłkarz odrabiał wojsko. Miał 23 lata, kończył służbę i chciał przenieść się do lepszego klubu. Król strzelców (26 goli w sezonie 1966/67) był łakomym kąskiem dla wielu I-ligowców. Latem już trenował w rezerwach Górnika, wszystko było na najlepszej drodze aby piłkarz zasilił pierwszy zespół. Jednak pewnego dnia przyjechał do Sośnicy pewien pułkownik - działacz Gwardii i kategorycznie stwierdził, że piłkarz jeszcze rok musi grac w Gwardii a potem może odejść do Górnika. Takie były wtedy realia. Teoretycznie na razie sprawa gry przy Roosevelta upadła. Wtedy pojawił się branżowo hutniczy Ruch i prezes Trzcionka. Zaproponował piłkarzowi świetne warunki, ten dał słowo i w ten sposób grając jeszcze dla Gwardii, był już "zaklepany" dla Ruchu. W pierwszym meczu sezonu 1968/69 Górnik grał właśnie z "niebieskimi". Ponieważ cała sprawa transferu utrzymywana była przez chorzowskich działaczy w ścisłej tajemnicy, kiedy przed meczem na Cichej prezesi Wyra i Trzcionka przedstawiali sobie nawzajem piłkarzy i Wyra zobaczył Marxa, tylko pobladł i wydusił: coś ty synek zrobił...
Po tym incydencie działał już inaczej. Miał dwóch ludzi, którzy jeździli po Polsce i szukali dobrych graczy. W ten sposób kilka lat później do Zabrza trafił Szarmach. 

Do Europy przez... Amerykę
W 1968 roku piłkarze Górnika rozpoczęli wojaże po Ameryce południowej. Zwycięskie pucharowe boje z kijowskim Dynamem, wyrównane mecze z najlepszym klubowym zespołem Europy - Manchesterem United, sprawiły, że znaleźli sie managerowie, którzy za gościnne występy Górnika gotowi byli dobrze zapłacić. No i piłkarze mogli zagrać z dobrymi zespołami, prezentującymi nieco inny styl gry. To później procentowało. Gdyby nie polityczna decyzja o wycofaniu polskich klubów z europejskich rozgrywek pucharowych w 1968 roku (na skutek interwencji wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji, UEFA zadecydowała, by zespoły z krajów socjalistycznych w pierwszej rundzie rozgrywek grały tylko miedzy sobą), być może już wtedy Górnik zagrałby w finale Pucharu Europy Zdobywców Pucharu. Wówczas w meczu finałowym Slovan Bratysława zwyciężył Barcelonę. A słowacki zespół był bezwzględnie w zasięgu Zabrzan. 

Gdyby ten duet się nie rozpadł...
Polityka prezesa Wyry przyniosła w końcu sukces. W 1970 roku Górnik zagrał w wymarzonym finale Pucharu Europy Zdobywców Pucharu. Niestety, w Wiedniu Manchester City okazał sie o jedną bramkę lepszy... Prezes za tą porażkę miał pretensje przede wszystkim do siebie. Twierdził, że popełnił błąd i pozwolił zawodnikom zabrać ze sobą do Wiednia żony. Gonitwy po sklepach tak ich zmęczyły, że na boisku byli cieniem zespołu. Ale prawda była bardziej złożona. Nie był wcześniej w stanie zapobiec zwolnieniu Kalocsaya. Miejscowi ojcowie i mamy krzywo patrzyli na styl życia przystojnego Węgra, wokół którego kręciło sie sporo zabrzańskich nastolatek. A że czasy były takie jakie były, ci którzy mieli coś do powiedzenia, mogli pociągnąć za takie sznurki, że nieważne stało się dobro Górnika, tylko ich małe, źle pojęte interesy... Nagle ten świetnie współpracujący duet przestał funkcjonować. Następca, trener Matyas był na pewno dobrym fachowcem, jednak chyba przestraszył się Anglików i w finale ustawił zespół zbyt defensywnie. To była główna przyczyna porażki. 

Konflikt
Górnik dalej brylował na krajowym podwórku, lecz takiego sukcesu już nie powtórzył. W kolejnych dwóch sezonach zespół dwukrotnie zdobył dublet, ale w europejskich pucharach nie zaszedł dalej niż do ćwierćfinału. W październiku 1972 roku podczas wyjazdowego przegranego meczu z Dynamem Kijów zdarzył się incydent, który właściwe zakończył jego przygodę z piłką w Zabrzu. Po spotkaniu wściekły Wyra wszedł do szatni piłkarzy. Robił im wyrzuty, a Lubańskiemu wręcz zarzucił brak ambicji. Lubański poczuł się mocno urażony i niedługo potem poskarżył się ministrowi Mitrędze. Wiadomość dotarła do sekretarza wojewódzkiego PZPR - Grudnia, który nie lubił i Wyry i Górnika. Kiedy 3 marca 1973 roku w siedzibie Górnika odbywało się walne zebranie, Wyra...nie został zaproszony! Wtedy ponownie powołano na to stanowisko Ludwika Jaworskiego, ale ten fakt ogłoszono dopiero dwa miesiące później. Najciekawsze jest to, że Wyra nigdy nie został formalnie pozbawiony funkcji prezesa Górnika!
Kilka miesięcy po tym wydarzeniu o Wyrę upomniał się...prezes Legii - pułkownik Potorejko. Co sie stało z Wyrą? - krzyknął na jednej z narad, jednak nic tym nie osiągnął, poza szacunkiem Wyry... 

Po odejściu z Górnika Wyra odsunął się od futbolu. Jeszcze jakiś czas pracował w ministerstwie, wreszcie otrzymał wysokie odznaczenie i odszedł na zasłużoną emeryturę . Jednak na mecze Górnika już nie chodził. Pojawił sie jednak się w klubie na jubileuszu 40-lecia w 1988 roku, a także na benefisowym meczu Lubańskiego z okazji pięćdziesiątych urodzin piłkarza w 1997 roku.
Eryk Wyra zmarł 3 lutego 2005 roku. Został pochowany na cmentarzu w Katowicach przy ul. Murckowskiej.

Autor: Marek Dziechciarz

Najnowsze artykuły

Kartka z kalendarza: Zdarzyło się 2 czerwca
Wydarzenia / 02.06.2020 09:51

Kartka z kalendarza: Zdarzyło się 2 czerwca

Więcej
50. urodziny Artura Płatka
Wydarzenia / 02.06.2020 09:08

50. urodziny Artura Płatka

Więcej
Rozpoczynamy misję Lechia
Wydarzenia / 02.06.2020 08:59

Rozpoczynamy misję Lechia

Więcej
Piotr Rocki nie żyje
Wydarzenia / 02.06.2020 05:57

Piotr Rocki nie żyje

Więcej
JADYMY DURŚ #4 - Godzina Meczu!
Wydarzenia / 01.06.2020 21:23

JADYMY DURŚ #4 - Godzina Meczu!

Więcej
Dziecięce zdjęcia piłkarzy Górnika. Podsumowanie zabawy
Wydarzenia / 01.06.2020 18:25

Dziecięce zdjęcia piłkarzy Górnika. Podsumowanie zabawy

Więcej