Górnik ZabrzeOfficial Site
Ekstraklasa
https://www.pgg.pl/kontakt/dane-teleadresowehttp://um.zabrze.pl/http://hummelsport.plhttps://www.sts.pl/?utm_source=kampania&utm_medium=baner&utm_content=logo_top&utm_campaign=GornikZabrze

Sześćdziesiąte urodziny Andrzeja Pałasza

22/07/2020 07:50 Autor: Górnik Zabrze powrót do listy
Sześćdziesiąte urodziny Andrzeja Pałasza

Na banerze ozdabiającym w galerię sław zabrzańskiej areny przy zdjęciu Andrzeja Pałasza widnieją lata jego gry w Górniku: 1970 - 1987. Nie, to nie jest pomyłka! Nasz jubilat miał dokładnie 10 lat, kiedy mama przyprowadziła go na pierwszy trening trampkarzy naszego zespołu. Kto wówczas przypuszczał, że ten dzieciak przejdzie wszystkie szczeble szkolenia i siedem lat później zadebiutuje w pierwszym zespole "trójkolorowych", a w 1980 roku w reprezentacji Polski?

Bo był za mały

Andrzej od najmłodszych lat wykazywał sporą smykałkę do piłki, brylował na podwórku i szkolnym boisku a przede wszystkim miał charakter. Bo trzeba go mieć, jeśli w wieku dziesięciu lat zaczyna się regularne treningi, a marzeniem jest zostanie w przyszłości dobrym piłkarzem. Właściwie po raz pierwszy pojawił się w klubie w wieku ośmiu lat, jednak wówczas stwierdzono, że jest...za mały i za chudy. Miał przyjść, kiedy trochę podrośnie. Dwa lata później ten problem zniknął. Mieszkający blisko stadionu Górnika mógł obserwować najlepszych nie tylko w kraju. Przecież rok 1970 zapisał się złotymi zgłoskami w historii klubu. Na razie jako trampkarz mógł tylko podawać piłki swoim idolom. Do czasu... Chłopak był pracowity i zdolny, co nie mogło umknąć szkoleniowcom. Z zespołu trampkarzy awansował do grupy juniorów. Był bardzo dobry technicznie, jednak nie imponował warunkami fizycznymi i rywalizacja z lepiej zbudowanymi kolegami nie zawsze była łatwa i przyjemna.

Nos trenera Kostki

Trener Hubert Kosta dysponował niezłymi piłkarzami, w końcu w sezonie 1976/77 zdobyli "brąz", jednak doskonale zdawał sobie sprawę z faktu, że zespół należy wzmacniać. Szkoleniowiec postanowił zrobić przegląd rezerw i grup młodzieżowych. Kiedy oglądał mecz potencjalnych kandydatów, który go zresztą nie zachwycił, jeden z kibiców "sprzedał" mu informację o utalentowanym młodziku grającym w drugim zespole juniorów. No i właśnie tam wypatrzył ten talent, który nazywał się Andrzej Pałasz. Niestety, trener rezerw jakoś opierał się przed włączeniem do swojego zespołu co zirytowało Kostkę, który szybko podjął decyzję o włączeniu go do kadry pierwszego zespołu! Podstawową sprawą było należyte przygotowanie atletyczne piłkarza, bowiem Andrzej w piłkę grać potrafił, jednak w dalszym ciągu fizycznie odstawał od swoich rówieśników, a gra na poziomie seniorów to już nie były przelewki. Ale trener Kostka znał swój fach jak mało kto.
Sezon 1978/79 od początku był nieudany. Po czterech kolejkach na koncie zabrzan zapisano tylko dwa punkty, za dwa remisy. W piątej kolejce na Roosevelta miała zagrać Pogoń. I wtedy po raz pierwszy od dawna kibice zobaczyli innego Górnika, który po dwudziestu jeden minutach gry prowadził już 3:0. W pięćdziesiątej piątej minucie tej rywalizacji Kostka zdecydował się na pierwszą zmianę - Jerzego Radeckiego zastąpił Janusz Marcinkowski, który po siedemnastu minutach spędzonych na boisku doznał urazu, wykluczającego go z dalszej gry. Andrzej, wchodzisz - zadecydował trener i piłkarz niespełna miesiąc po swoich siedemnastych urodzinach zadebiutował w "trójkolorowych" barwach! Mógł zagrać obok Jerzego Gorgonia czy "Zygi" Szołtysika, mistrzów, którym jeszcze kilka lat wcześniej podawał piłki...

Rywalizował z Maradoną

Na razie na boisku pojawiał się sporadycznie. Tym debiutem Kostka pokazał mu drogę do sukcesu. Ale słynący z reżimu treningowego trener wiedział, że z takim uzdolnionym piłkarzem musi postępować z odpowiednim wyczuciem aby młody organizm się nie zbuntował. Pałasz zaczął również przygodę z reprezentacją. Najpierw była kadra województwa i spartakiada młodzieży, następnie młodzieżówka, potem reprezentacja juniorów z którą w 1979 roku pojechał na Mistrzostwa Świata do Japonii. To była mocna ekipa: Kazimierski, Buncol, Skrobowski... Choć piłkarsko zespół nie odbiegał od rywali z którymi nawiązywał wyrównaną walkę, to organizacyjnie wyjazd był klapą. Były problemy sprzętowe a dzienna dieta wynosiła ...2 dolary. Nasz team zajął wówczas czwarte miejsce ulegając w walce o brązowy medal Urugwajczykom w rzutach karnych. Pałasz do końca rywalizował z Maradoną i Diazem o tytuł najlepszego snajpera turnieju. Ostatecznie z pięcioma trafieniami zajął w tej rywalizacji trzecie miejsce. A tygodnik "Piłka Nożna" uznał go w swoim corocznym plebiscycie za odkrycie roku 1979.

Nie zagrał z Lubańskim

Idolem Pałasza był oczywiście Włodzimierz Lubański. Kiedy Andrzej zaczynał w Górniku, Pan Włodzimierz grał już w lidze belgijskiej. A tak bardzo młody piłkarz marzył żeby zagrać z nim w jednym zespole. I nadarzyła się ku temu okazja. A właściwie dwie. W maju 1980 roku na Stadionie Śląskim odbył się dwumecz w ramach benefisu Lubańskiego. Pierwsza reprezentacja Górnego Śląska podejmowała Lokeren a druga - kijowskie Dynamo. Ta pierwsza oparta była na graczach Górnika i na początku w jej barwach zagrał właśnie bohater tamtego wydarzenia. Po kilku minutach miał go zmienić Andrzej Pałasz. To miał być taki symbol, byłą gwiazdę Górnika zastępuje kandydat na jego następcę... Stremowany Pałasz stał przy linii bocznej, kiedy przy ogłuszającym aplauzie, schodził z boiska Lubański, wręczając mu swoją koszulkę. Pozostałą cześć meczu miał zagrać już w barwach KCS Lokeren. No i w ten sposób pozbawiono młodego piłkarza szansy na grę w jednym teamie ze swoim idolem... Nawiasem mówiąc po meczu piłkarz musiał koszulkę zwrócić, podobno w wyniku deficytu sprzętu sportowego... Druga mogła nadarzyć się dokładnie cztery miesiące później. Ponownie żegnano Lubańskiego, oczywiście na Śląskim, ale tym razem jako reprezentanta Polski, w meczu z Czechosłowacją. Pałasz miał już na koncie osiem występów w kadrze, ale na to spotkanie powołania nie otrzymał... Więcej okazji już nie było...

Hiszpania i Meksyk

W seniorskiej reprezentacji nasz bohater zadebiutował jeszcze u trenera Kuleszy w lutym 1980 roku, w przegranym 0:1 spotkaniu z Marokiem. W kolejnym, z Irakiem, zdobył swoją premierowa bramkę. Potem reprezentację objął Antoni Piechniczek, który również dawał mu szansę i uznał, że Pałasz w pełni zasługuje na grę w mistrzostwach świata w Hiszpanii rozgrywanych w 1982 roku. Tam dwudziestodwulatek zagrał z Kamerunem i Włochami. Po tym turnieju na którym nasza reprezentacja zajęła trzecie miejsce, wydawało się, że zostanie etatowym reprezentantem. Jednak tak sie nie stało. Owszem, cały czas grał, ale z reguły był zmiennikiem. Ostatni raz założył reprezentacyjną koszulkę w grudniu 1985 roku. Miało to miejsce w przegranym 0:1 meczu z Tunezją. Ale na kolejne mistrzostwa do Meksyku pojechał. Nie zagrał jednak ani minuty i to było właściwie pożegnanie z reprezentacją. Zagrał 34 mecze, siedmiokrotnie wpisując się na listę strzelców.

Z Górnikiem po mistrzostwa

Tymczasem w Górniku, który po rocznej banicji powrócił do grona najlepszych Pałasz był już podstawowym graczem, a właściwie stał się nim juz rok wcześniej, kiedy zespół rywalizował w drugiej lidze. Właśnie w tamtych rozgrywkach zdobył swoją pierwszą ligową bramkę, a właściwie dwie, bo w meczu z Cracovią dwukrotnie pokonał bramkarza "pasów". W sezonie 1981/82 Górnik zajął piąte miejsce, w następnym miał wałczyć o prymat. Niestety, długie zimowe amerykańskie tournee i rejterada bramkarza Famuły, który nie powrócił do kraju bardzo pokrzyżowały plany, i trzeba było wałczyć o utrzymanie. Ale sukcesy miały niedługo nadejść... W 1984 roku do Górnika powrócił odkrywca talentu Pałasza - Hubert Kostka i rok później "trójkolorowi fetowali jedenaste mistrzostwo! Piłkarz spełnił jedno ze swoich marzeń... Następne trzy sezony to okres supremacji Górnika w lidze i kolejne tytuły. Był filarem tamtego zespołu, jego kapitanem, doskonały technicznie, z charakterystyczną, lekko przygarbioną sylwetką, i niekonwencjonalnym dryblingiem poza golami mógł się pochwalić wieloma asystami, po których do bramki rywali trafiali koledzy. Niestety, gorzej szło zespołowi w rozgrywkach o Puchar Polski i europejskie puchary, choć tutaj należy podkreślić, że zabrzanie trafiali na bardzo renomowanych i mocnych rywali. Wiosną 1987 roku, kiedy piłkarz miał już w swoim dorobku trzy tytuły mistrzowskie, pojawiła się okazja wyjazdu do Niemiec. W Górniku rozegrał aż 226 meczów, strzelił w nich 39 goli. Dwudziestego czwartego maja w meczu z Olimpią Poznań po raz ostatni wystąpił w "trójkolorowych" barwach.

Nie tylko Europa

Kiedy Pałasz świętował trzecie mistrzostwo Polski, Hannover 96 również świętował, tyle, że awans do Bundesligi. Polski napastnik miał być wzmocnieniem zespołu, który teraz miał rywalizować z Bayernem, Werderem czy HSV. Pierwszy sezon nie był najgorszy, zespół zajął dziesiąte miejsce, ale rok później zaznał ponownie goryczy degradacji. Pałasz rozegrał w sumie czterdzieści spotkań, ale zdobył tylko jednego gola, a właściciele klubu liczyli jednak na więcej... I to było jego pożegnanie z Bundesligą. Miał dopiero 29 lat, trafił do Turcji. Bursaspor Kulübü to był niezły klub, który od lat utrzymywał się w środku ligowej tabeli. Siedem goli Pałasza w pierwszym sezonie było przyzwoitym wynikiem, ale potem skuteczność spadła. Co prawda był tam ceniony także za umiejętność kreatywnego rozegrania i dobrych podań. W 1992 roku przytrafiła się niestety przykra kontuzja, która zakończyła turecką przygodę i zawodnik powrócił do Niemiec. Zakotwiczył w TSV Bayer Dormagen 1920. To był klub ligi regionalnej, w którym pograł jeden sezon i zadecydował o zakończeniu piłkarskiej kariery. Postanowił na stałe osiąść w Niemczech. Przez pewien czas nie miał kontaktów z futbolem. Jak sam mówił, wiele rzeczy w życiu próbował, był m.in. współwłaścicielem zakładu lakierniczego, ale to futbol jest mu najbliższy. Wrócił do piłki, zaczął trenować młodych piłkarzy. Jesienią 2017 roku pojechał do Szanghaju, skąd otrzymał propozycję pracy w Chinach w szkole sportowej, gdzie trenuje oraz koordynuje drużyny U-12 i U-16.. Znakomicie zaaklimatyzował sie w państwie środka i bardzo cenłi swoje zajecie. W końcu kto jak kto, ale on może sporo nauczyć nadzieje chińskiego futbolu... Po zakończeniu rocznego kontraktu powrócił do Niemiec, aby tam dalej pracować z młodzieżą.

Andrzeju, "Górniku" z krwi i kości, życzymy Ci sukcesów i wszystkiego najlepszego!

Autor: Marek Dziechciarz

Najnowsze artykuły

Urodziny Ryszarda Komornickiego. Sto lat!
Wydarzenia / 14.08.2020 10:38

Urodziny Ryszarda Komornickiego. Sto lat!

Więcej
Wspomnienie: Jerzy Wilim
Wydarzenia / 14.08.2020 10:34

Wspomnienie: Jerzy Wilim

Więcej
W piątek kasa nieczynna. Odbiór karnetów od poniedziałku
Wydarzenia / 14.08.2020 09:38

W piątek kasa nieczynna. Odbiór karnetów od poniedziałku

Więcej
Galeria zdjęć z meczu Górnik - Jagiellonia
Wydarzenia / 14.08.2020 07:56

Galeria zdjęć z meczu Górnik - Jagiellonia

Więcej
Bartosz Nowak: Najważniejsze jest zwycięstwo
Wydarzenia / 14.08.2020 00:06

Bartosz Nowak: Najważniejsze jest zwycięstwo

Więcej
Skrót meczu Górnik - Jagiellonia
Wydarzenia / 13.08.2020 23:50

Skrót meczu Górnik - Jagiellonia

Więcej