Górnik ZabrzeOfficial Site
Ekstraklasa
https://www.pgg.pl/kontakt/dane-teleadresowehttp://um.zabrze.pl/http://hummelsport.plhttps://www.sts.pl/?utm_source=kampania&utm_medium=baner&utm_content=logo_top&utm_campaign=GornikZabrze

Alfred Olek - dzisiaj skończyłby 80 lat...

23/07/2020 08:31 Autor: Górnik Zabrze powrót do listy
Alfred Olek - dzisiaj skończyłby 80 lat...

"...żeby Olek był bożyszczem wszystkich Polek..." - tak śpiewali Skaldowie prawie pół wieku wcześniej. Zresztą bohaterami tej piosenki byli również inni zawodnicy Górnika. Jednak historia piłkarza o którym opowiem poniżej była niezwykła...

Wymyślony przez Kalocsay'a

W 1966 roku zespół Górnika objął pewien prawnik z Budapesztu. Nazywał się Geza Kaloscay. Miła stworzyć klub, który będzie się liczył w Europie. Jeszcze zanim został oficjalnie szkoleniowcem zabrzan, bywał na meczach zespołu, gdzie mógł obejrzeć w akcji swoich przyszłych podopiecznych. Ale lubił bywać również na boiskach drużyn reprezentujących niższe ligi - powiedzielibyśmy, przyjmując współczesną nomenklaturę, że zajmował się również skautingiem. W ten sposób wiosną 1966 roku pojawił się na stadionie GKS-u Świętochłowice. Zawitał tam w bardzo jasno określonym celu. Ktoś, dzisiaj już pewnie nie dowiemy się kto, wspomniał mu o pewnym jasnowłosym piłkarzu, którego warto zobaczyć w grze. Tym graczem był urodzony w 1940 roku - Alfred Olek.

Strzał w 10-tkę

Kalocsay pojechał, zobaczył i kategorycznie stwierdził, że chce mieć tego piłkarza u siebie! Konsternacja! 26-latek z III ligi w wielkim Górniku? Ale działacze ufali Węgrowi, wiedzieli, że jeśli ten uparł się na Olka, to oznacza, że zobaczył w nim potencjał. Sam piłkarz też był bardzo zaskoczony. W tym wieku, grając w sporo niższej klasie, raczej nie myślało się o pierwszej lidze, tym bardziej, że w tamtych czasach piłkarze w wieku 30-32 lat w większości kończyli kariery, a Olek w zasadzie był już w jej połowie. Stanisław Oślizło tak wspominał początek kariery Alfreda Olka: kiedy zjawił sie u nas, brakowało mu kilka miesięcy do 26 lat. Nie ukrywam, że trochę podśmiewaliśmy się z jego umiejętności, i w ogóle byliśmy zdziwieni, że do na trafił… Był surowy technicznie, widać było w jego grze takie naleciałości, charakterystyczne dla piłkarzy grających w niższych ligach. Tymczasem Olek okazał się tytanem pracy. Bez przerwy doskonalił swoje umiejętności, zostawał po treningach. Zaimponował nam. W ciągu kilku miesięcy poczynił tak olbrzymie postępy, że od sezonu 1966/67 stał się naszym podstawowym piłkarzem. Imponował niespożytymi siłami. Grał w pomocy, ale jeśli trener ustawił go na innej pozycji – również nie zawodził. Był bardzo wszechstronny. Nie przesadzę jeśli powiem, że stał sie dla nas wzorem pracy i zaangażowania. Takich piłkarzy się ceni. Jego wielką pasja był skat. W tej grze był również mistrzem! Trener Kalocsay triumfował!

Autobusem na trening

Alfred Olek swoją piłkarska przygodę zaczynał w wieku 15 lat w drużynie Czarnych Chropaczów (dzisiaj dzielnica Świętochłowic), skąd w 1964 roku trafił do GKS-u Świętochłowice. Ciąg dalszy znamy. Na ligowy debiut w Górniku czekał do 17 sierpnia 1966 roku - niespełna miesiąc po swoich 26-tych urodzinach. Przeciwnikiem był katowicki GKS, który został na swoim boisku pokonany 3:0.Olek wyszedł w podstawowej "jedenastce". Czy kogoś "wygryzł" ze składu? Właściwie nie. Geza Kalocsay lubił roszady. W zależności od przeciwnika robił korekty w składzie. A że Ernest Pohl powoli kończył karierę i nie grał już w każdym meczu, trener z Erwina Wilczka zrobił skrzydłowego, z lewej strony grał Lentner, a na prawej zrobiła się luka, to właśnie w tą lukę piłkarz doskonale się wkomponował. A bywało, że musiał wspomagać defensywę. I radził sobie z tym zadaniem równie dobrze. Miał przydomek "piłkarz o żelaznych płucach". Co ciekawe, nie imponował naturalną szybkością startową, ale był w stanie biegać przez 90 minut. Nigdy nie był zmęczony. To taki naturalny dar od Boga. Nigdy nie stał i czekał na podanie, zawsze walczył do upadłego, biegał ile się da. Nikt nie ma wątpliwości, że byli w wielkim Górniku piłkarze lepsi, ale o większym zdrowiu? Chyba nie... Powstała nawet taka legenda, że na treningi biegał ze Szczygłowic, gdzie mieszkał, ale to nie była prawda. Jeździł autobusem... 

Z Chropaczowa do finału Pucharu Europy

Sezon 1966/67 - czyli pierwszy dla Olka w górniczych barwach zakończył się bez niespodzianek - czyli kolejnym mistrzostwem dla Górnika. A tu obligowało zabrzan do występów w europejskim Pucharze Mistrzów. Pierwszy rywal Djurgardens Sztokholm został gładko "połknięty", w następnej rundzie czekało kijowskie Dynamo. To był rywal z górnej półki. Pierwszy mecz odbył się w listopadzie 1967 roku w Kijowie. Zaczęło sie niezbyt fortunnie. To właśnie Olek, naciskany przez Anatolija Byszowca, skierował piłkę do własnej bramki. Takie sytuacje często frustrują piłkarzy, a w Olka jakby wstąpiły dodatkowe siły. Walczył za dwóch, to właśnie on zagrał piłkę do Zygfryda Szołtysika, który zdobył wyrównującego gola. Na dwie minuty przed końcem Lentner dorzucił drugiego i Górnik wywiózł ze stolicy Ukrainy cenne zwycięstwo. W sezonie 1968/69 Górnik jako zdobywca Pucharu Polski rozpoczął swoją przygodę w rozgrywkach Pucharu Europy Zdobywców Pucharu. W drugiej rundzie zabrzanie trafili na zespół Glasgow Rangers. Pierwsze spotkanie górnicy wygrali 3:1. Jednak prawdziwy koncert gry dali na Ibrox Park w Glasgow. Co prawda do 63 minuty gospodarze prowadzili 1:0, jednak stroną przeważającą był Górnik. Kiedy w pewnej chwili do ataku ruszył Alfred Olek i wszyscy spodziewali się podania do nadbiegających Banasia i Lubańskiego, piłkarz dostrzegł lukę w bramce Gila Neefa i mocnym, precyzyjnym strzałem skierował piłkę w krótki róg. Było 1:1. W dalszej części gry zabrzanie dołożyli jeszcze dwa trafienia i powtórzyli wynik z pierwszego spotkania. Ten występ oceniono, jako najlepszy w karierze Olka. A potem był zwycięski dwumecz z bułgarskim Lewski Sofia, pamiętne pojedynki z Romą i w końcu finał z Manchesterem City w Wiedniu. Finał jak pamiętamy przegrany 1:2. Dla wszystkich piłkarzy dramat, dla Olka również, ale czy ten piłkarz cztery lata wcześniej, jako zawodnik trzecioligowego GKS-u Świętochłowice mógł marzyć o występie w finale europejskiego pucharu?

Zawodowiec zza "żelaznej kurtyny"

Po wspomnianym finale był jeszcze debiut w reprezentacji Polski 5 maja 1970 roku w zwycięskim pojedynku z Irlandią w Poznaniu, gdzie w drugiej połowie Olek zmienił Ćmikiewicza, później mistrzostwo i Puchar Polski z Górnikiem w sezonie 1970/71. Czwartego września 1971 roku meczem w Zabrzu wygranym z drużyną ŁKS Łódź, Alfred Olek zakończył karierę w "trójkolorowych" barwach. Dla zespołu z Zabrza rozegrał 114 spotkań w których zdobył cztery gole. Był trzykrotnym Mistrzem Polski i czterokrotnym zdobywcą Pucharu Polski. Ukończone 30 lat dawały mu prawo wg ówczesnych przepisów PZPN, do gry za granicą. 

Jesienią 1971 roku o niewielkim Hamilton zrobiło się głośno w całej Wielkiej Brytanii, gdyż "The Accies" stali się pierwszym klubem w państwie, który zatrudnił piłkarzy zza tzw. "żelaznej kurtyny", a konkretnie z... Polski! Do zespołu zostali sprowadzeni Alfred Olek z Górnika Zabrze oraz Roman Strzałowski i Witold Szyguła z Zagłębia Sosnowiec. Było to sporym zaskoczeniem tym bardziej, że klub występował wówczas zaledwie w drugiej lidze i ratował się przed spadkiem. Jednak po jednym sezonie w Szkocji trójka Polaków postanowiła spakować walizki i wracać do kraju.

Górnictwo i piłka

Po powrocie do Polski Olek grał jeszcze kilka lat w Concordii Knurów i LKS Gierałtowice i w 1979 roku ostatecznie zakończył karierę. Rozpoczął pracę w górnictwie, w kopalni "Knurów", szkoląc jednocześnie zespoły z niższych klas, m.in. LZS Gierałtowice i Victorię Pilichowice, gdzie mieszkał. Gdzieś pod koniec lat 90-tych razem z kolegą z kopalni, Herbertem Kaschkiem, wpadli na pomysł zorganizowania turnieju piłkarskiego dla oldboyów. Ex-piłkarz cały czas starał się być aktywnym, jak na sportowca przystało. Jednak nagle pojawiła się choroba. Olek tak jak na boisku - walczył, nie dawał się. Na początku lutego 2007 roku na własne życzenie wypisał się ze szpitala. Chciał być z najbliższymi. Jednak nowotwór okazał się silniejszy. Piłkarz zmarł 10 marca 2007 roku w Pilchowicach i spoczął na tamtejszym cmentarzu.


Autor: Marek Dziechciarz

Najnowsze artykuły

Urodziny Ryszarda Komornickiego. Sto lat!
Wydarzenia / 14.08.2020 10:38

Urodziny Ryszarda Komornickiego. Sto lat!

Więcej
Wspomnienie: Jerzy Wilim
Wydarzenia / 14.08.2020 10:34

Wspomnienie: Jerzy Wilim

Więcej
W piątek kasa nieczynna. Odbiór karnetów od poniedziałku
Wydarzenia / 14.08.2020 09:38

W piątek kasa nieczynna. Odbiór karnetów od poniedziałku

Więcej
Galeria zdjęć z meczu Górnik - Jagiellonia
Wydarzenia / 14.08.2020 07:56

Galeria zdjęć z meczu Górnik - Jagiellonia

Więcej
Bartosz Nowak: Najważniejsze jest zwycięstwo
Wydarzenia / 14.08.2020 00:06

Bartosz Nowak: Najważniejsze jest zwycięstwo

Więcej
Skrót meczu Górnik - Jagiellonia
Wydarzenia / 13.08.2020 23:50

Skrót meczu Górnik - Jagiellonia

Więcej