Górnik ZabrzeOfficial Site
Ekstraklasa
http://weglokoks.com.pl/index.php/pl/http://um.zabrze.pl/http://hummelsport.plhttps://redirect.sts.pl/?r=nbpgornik&utm_campaign=_a_gornik_logo_product_sb_bonus_1200i200i25_&utm_medium=cpc&utm_source=partner

Eugeniusz Cebrat kończy 66 lat!

25/02/2021 11:09 Autor: Górnik Zabrze powrót do listy
Eugeniusz Cebrat kończy 66 lat!

Dokładnie 37 lat temu zespół Górnika wracał z długiego i bardzo udanego tournee po Ameryce południowej i środkowej. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że na frankfurckim lotnisku "zgubił" się zabrzański bramkarz - Aleksander Famuła. Dwa tygodnie później zaplanowano rozpoczęcie wiosennej rundy rozgrywek ligowych. Już pierwsze mecze pokazały, jaki wymiar miała ta strata...

"Wesołe" początki

Eugeniusz Cebrat pochodzi z Wesołej. Od najmłodszych lat grał w piłkę i kibicował zabrzańskiemu teamowi. Nic dziwnego, że w 1966 roku trafił do prawdziwego klubu - Górnika, tyle, że tego z Wesołej. Zawsze imponował dobrymi warunkami fizycznymi, więc nieprzypadkowo na boisku wybrał pozycję numer 1. Pięć lat później był już juniorem GKS-u Tychy, aczkolwiek nie wyniku transferu, tylko fuzji kilku mniejszych zespołów, bo tak powstał tyski klub. Tyszanie szybko pięli się po szczeblach futbolowej drabiny aby w 1975 roku awansować do najwyższej klasy rozgrywkowej, jaką była wówczas pierwsza liga. Wtedy jeszcze Cebrat ostro rywalizował ze Stefanem Aniołem o pozycję goalkeapera numer 1 i coraz częściej tę rywalizacje wygrywał.

Tyska rewelacja

Już w drugiej kolejce sezonu 1975/76 beniaminek przyjechał do Zabrza. Dla młodego bramkarza gra przy Roosevelta przeciw klubowi, który zawsze podziwiał, był wielkim przeżyciem. W tym meczy żadnemu zespołowi nie udało się zdobyć gola, w czym duża zasługa Cebrata i jego vis-à-vis - Andrzeja Fischera. Tamten sezon do dzisiaj wspominają w Tychach z rozrzewnieniem, bowiem ich ulubieńcy zostali wicemistrzami Polski. To było pierwsze trofeum Eugeniusza Cebrata. Jego dobrą grę w klubie zauważył sam Kazimierz Górski i dwudziestojednolatek nie mógł uwierzyć w powołanie do reprezentacji Polski, które otrzymał w marcu 1976 roku. Był piekielnie stremowany, nie wiedział jak powinien się zachować, kiedy znalazł się na zgrupowaniu z piłkarzami, którzy dwa lata wcześniej wywalczyli "srebro" na mistrzostwach świata. Wtedy, w meczach z Argentyną i Francją zajął miejsce na ławce rezerwowych a bronił nieżyjący już Stanisław Burzyński z Widzewa. To było wielkie przeżycie... Potem były jeszcze niezapomniane mecze w ramach rozgrywek o Puchar UEFA z 1. FC Köln. Z tej konfrontacji zwycięsko wyszedł niemiecki zespół , ale tyszanie tanio skóry nie sprzedali. Jednak w kolejnym sezonie GKS zaznał goryczy degradacji i przez najbliższych sześć sezonów miał grać w II lidze.

Do woja marsz...

Po zdobyciu wicemistrzostwa Cebrat otrzymał powołanie od odbycia zasadniczej służby wojskowej. Jednostka nazywała się...Legia Warszawa. Działaczom udało się jednak sprawę "odkręcić", w końcu GKS był klubem górniczym. Ale po roku, służbę wojskową "zaproponował" wojskowy Śląsk Wrocław, aktualny mistrz Polski. Dla Cebrata to była szansa, aby na stałe zadomowić się w pierwszej lidze. Jednak we Wrocławiu niekwestionowanym królem bramki był Zygmunt Kalinowski i młodemu bramkarzowi ciężko było się przebić do pierwszej "jedenastki", stąd tylko 5 spotkań rozegranych w pierwszej lidze. Kiedy w 1979 roku wrocławianie sprowadzili do klubu Zdzisława Kostrzewę, dla Cebrata był to sygnał, że po zakończeniu okresu służby wojskowej należy się pakować i wracać do Tych. Gra w rodzinnych stronach, w klubie, w którym się wychował, to bez wątpienia fajna sprawa, ale utalentowanemu, dwudziestopięcioletniemu bramkarzowi marzyła się rywalizacja z najlepszymi, a jego GKS na dobre utknął w drugiej lidze...

Bramkarz potrzebny od zaraz!

Kiedy w lutym 1983 roku w Niemczech pozostał Aleksander Famuła, okazało się że Górnik nie ma pełnowartościowych następców. Pięć kolejnych spotkań rundy wiosennej przyniosło pięć porażek i 16 straconych bramek! To był okres, kiedy zabrzańscy działacze dopinali transfer Ryszarda Komornickiego, który wówczas reprezentował barwy tyskiego GKS-u. I to właśnie "Koko" wiedząc o problemie, zasugerował żeby ściągnięto do Zabrza również Cebrata. Oba transfery były przysłowiowym strzałem w "dziesiątkę"! Nowy bramkarz zadebiutował "z marszu" (tydzień po debiucie Komornickiego) A mecz był to szczególny - derby z Ruchem! Po tych wzmocnieniach Górnik złapał w końcu równowagę, ale sezonu już nie udało się uratować. Po rundzie jesiennej była szansa na grę w europejskich pucharach a skończyło się na dwunastym miejscu. W kolejnym sezonie Cebrat tylko raz musiał opuścić bramkę, wtedy zastąpił go rezerwowy Piotr Czop, dla którego był to jedyny ligowy występ w barwach Górnika. W połowie sezonu trenera Zdzisława Podedwornego zastąpił Hubert Kostka. I właściwie wtedy zaczęły się kłopoty naszego bohatera...

Rywalizacja

W 1984 roku zabrzańscy działacze zarzucili sieć na utalentowanego bramkarza Ruchu Chorzów Józefa Wandzika. To były czasy, gdzie transferów nie przeprowadzało się tak szybko i łatwo jak obecnie. Sternicy "niebieskich" postawili zdecydowane veto, ale cóż było robić, kiedy Wandzik również chciał do Zabrza? Skończyło się na kilkumiesięcznej karencji dla bramkarza, który w czerwcu 1985 roku mógł w końcu zadebiutować w ekipie "trójkolorowych". To był jedyny mecz w sezonie, w którym Cebrat usiadł na ławce, co ciekawe, identycznie jak przed rokiem, wydarzenie miało miejsce w kolejce numer 27. Sezon 1984/85 był dla Górnika historyczny. Po trzynastoletniej przerwie nasz zespół powrócił na tron. W ostatnim, decydującym o tytule meczu zabrzanie wygrali w Łodzi z Widzewem 2:1 i na piersi Cebrata zawisł medal za zdobycie mistrzostwa Polski. To była wzruszająca chwila, zostać mistrzem w barwach klubu, któremu kibicował od najmłodszych lat... Dla bramkarza nie był to łatwy sezon. Rywalizacja do ostatniej kolejki w lidze to jedno, natomiast rywalizacja z potencjalnym następcą, który co mecz rozgrzewał się za jego bramką, to drugie. W sporcie to normalne, ale Cebrat czuł, że trener Kostka będzie chciał postawić na Wandzika
Ale ogólnie rok 1985 był bardzo dla Eugeniusza Cebrata udany, zadebiutował w reprezentacji Polski, co miało miejsce w meczu z Meksykiem. Zmienił wtedy Jacka Kazimierskiego, który pięciokrotnie wyciągał futbolówkę z siatki. W kadrze rozegrał jeszcze pięć spotkań, wszystkie w tym samym roku. Za swój najlepszy występ uważa ten z Kolumbią, wygrany w Bogocie 2:1. To był wtedy mocny zespół ze słynnym Carlosem Valderramą w środku pola.
Następny sezon Górnik rozpoczął z Cebratem w bramce, jednak tak było do pamiętnego meczu z Bayernem w ramach rozgrywek o Puchar Europy Mistrzów Klubowych. Zabrzanie ulegli Bawarczykom na Stadionie Śląskim 1:2, a winą za porażkę w dużej mierze obciążono bramkarza Górnika. Fakt, był spięty, nie najlepiej zachował się przy straconych bramkach, ale w tym dniu sparaliżowany był cały zespół. Powrót na pucharowe szlaki po trzynastu latach przerwy nie jest łatwy, tym bardziej wtedy, kiedy rywal jest z najwyższej półki... W sezonie 1985/86 Cebrat zagrał jeszcze tylko dwa spotkanie, ze Startem Łódź w Pucharze Polski i z...Bayernem w Monachium. To był jego mecz numer 93 w barwach Górnika.

Wyjazdy i powroty

Bramkarz skończył 30 lat i w myśl ówczesnych przepisów, mógł wyjechać na zachód, aby tam kontynuować dalszą karierę. Poszedł do FC Gütersloh, klubu trzecioligowego, co z perspektywy czasu nie uważa za dobre posunięcie. Cebrat wcale nie palił się do tego wyjazdu, ale sytuacja jego rywalizacji z Wandzikiem nie była do końca jasna. Przeczuwał, że będzie tylko rezerwowym. To było przykre, bowiem bronił w Górniku na bardzo wysokim poziomie... Po trzech latach gry w Niemczech wrócił do kraju. Trafił do Stali Stalowa Wola, spadkowicza z pierwszej ligi (wówczas najwyższej klasy rozgrywkowej). Po trzech sezonach klub ponownie wywalczył awans i Cebrat po raz trzeci w swojej karierze (i z trzecim klubem) mógł rywalizować z najlepszymi. "Stalówka" do końca ambitnie walczyła o utrzymanie, jednak nie udało się, ale Cebrat zagrał we wszystkich meczach swojego zespołu! Jak wspominał Mirosław Ożóg, legenda tego klubu, bramkarz cieszył się w Stalowej Woli ogromnym szacunkiem. W czerwcu 1982 roku w przedostatniej kolejce sezonu walczący o prawo startu w europejskich pucharach Górnik, podejmował w Zabrzu walczącą o utrzymanie Stal. 2:1 wygrał wówczas Górnik, a Cebrat należał do wyróżniających się zawodników gości. Po degradacji Stali Cebrat właściwe zakończył profesjonalną karierę. Pograł jeszcze w Polonii Hamburg, potem w Alwernii, ale to była bardziej zabawa w futbol. Karierę zakończył w 1996 roku w Carbo Gliwice.
Były potem pewne zamiary aby pozostać przy piłce i kontynuować pracę w roli trenera bramkarzy, taka okazja nadarzyła się kilkanaście lat temu w Górniku, ale nic z tego nie wyszło. Przez wiele lat Pan Eugeniusz prowadził działalnośc gospodarczą, prowadząc usługi transportowe, a od niedawna jest już na emeryturze.

Solenizantowi życzymy wszystkiego najlepszego!

Autor: Marek Dziechciarz / Foto: Piotr Skorupa/codziennik.pl

Najnowsze artykuły

Top 5 z Pogonią w XXI wieku
Wydarzenia / 20.04.2021 10:07

Top 5 z Pogonią w XXI wieku

Więcej
Kartka kalendarza: Zdarzyło się 20 kwietnia
Wydarzenia / 20.04.2021 09:27

Kartka kalendarza: Zdarzyło się 20 kwietnia

Więcej
Nasi na wypożyczeniach - raport
Aktualności / 20.04.2021 08:59

Nasi na wypożyczeniach - raport

Więcej
Klasyfikacja Kanadyjska: Aktualizacja po meczu ze Śląskiem
Wydarzenia / 20.04.2021 16:46

Klasyfikacja Kanadyjska: Aktualizacja po meczu ze Śląskiem

Więcej
Kulisy meczu ze Śląskiem
Wydarzenia / 19.04.2021 20:30

Kulisy meczu ze Śląskiem

Więcej
Dla Mediów. Ruszył proces akredytacyjny na mecz z Wisłą
Wydarzenia / 19.04.2021 19:53

Dla Mediów. Ruszył proces akredytacyjny na mecz z Wisłą

Więcej