Górnik ZabrzeOfficial Site
Ekstraklasa
https://www.pgg.pl/kontakt/dane-teleadresowehttp://um.zabrze.pl/http://adidas.pl/footballhttps://www.sts.pl/?utm_source=kampania&utm_medium=baner&utm_content=logo_top&utm_campaign=GornikZabrze

Andrzej Fischer. To nie tak miało być...

27/11/2018 07:55 Autor: Górnik Zabrze powrót do listy
Andrzej Fischer. To nie tak miało być...

Murrhardt, 13.06.1974
Do pierwszego spotkania Mistrzostw Świata pozostały tylko 2 dni. Trener Kazimierz Górski ma tylko dwie wątpliwości dotyczące "jedenastki", jaka wybiegnie w Stuttgarcie w pierwszym spotkaniu przeciwko zespołowi Argentyny. Jedna - to pozycja w środku boiska, druga - obsada bramki. Kto stanie pomiędzy słupkami? Człowiek, który zatrzymał Anglię, czy goalkeaper Górnika Zabrze - Andrzej Fischer. Ostatecznie jednak trener postawił na Jana Tomaszewskiego...

Lepszy mundur górniczy

Sezon 1972/73 zbliżał się ku końcowi. Bramkarz Hubert Kostka zapowiadał koniec kariery piłkarskiej, a rok młodszy Jan Gomola myślał z kolei o wyjeździe za granicę. Działacze klubu musieli szybko znaleźć bramkarza, który od razu gotów będzie do gry. Ba, łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, bo kim zastąpić dwóch reprezentantów Polski? W ostatnim sezonie zabłysnął w Lechu Poznań młodziutki Andrzej Fischer. Urodzony w 1952 roku z miejsca stał się mocnym punktem "Kolejorza". Bardzo sprawny, dynamiczny i przede wszystkim perspektywiczny. Być może wysłannikom Górnika nie udałoby się go tak szybko przekonać do zmiany barw klubowych, gdyby nie strach Andrzeja przed...służbą wojskową. We wrocławskim Śląsku już zacierali ręce, jednak szybka decyzja Fischera pozwoliła mu nie tylko zostać piłkarzem Górnika, ale dawała również...zatrudnienie na kopalni a to rozwiązywało problem "woja".
Bramkarz futbolową przygodę zaczynał w rodzinnym Swarzędzu, gdzie rozpoczął treningi w miejscowej Unii. Tam zauważyli go przedstawiciele poznańskiej Olimpii, do której trafił w 1968 roku. Po dwóch sezonach grę w Szczecinie zaproponowała mu Pogoń, na co Olimpia nie wyraziła zgody. Jednak kiedy taką propozycję złożył walczący o I ligę Lech, władze klubu już nie robiły problemu. A po awansie i świetnym sezonie przy Bułgarskiej kolejnym etapem był Górnik.

Kobieca ręka

W Zabrzu dostał wszystko czego chciał, mieszkanie, dobre pieniądze. A przede wszystkim mógł uczyć się od najlepszych. Gomola i Kostka to była najwyższa klasa. Piłkarzowi od tego trochę zaszumiało w głowie, wydawało sie, że świat należy do niego. Miał wszystko o czym człowiek w jego wieku mógł wtedy tylko marzyć. Do tego dobrze grał w piłkę i był potrzebny klubowi. Nikt go specjalnie nie pilnował. Dorośnie, ożeni się, to się ustatkuje - mówiono. Na treningach jednak bardzo się starał, chciał pokazać pełnię możliwości. W swoim Wielkopolskim okresie kariery uprawiał również piłkę ręczną. Trafił pod opiekę Barbary Grochowalskiej. To dzięki tamtym zajęciom znakomicie rozwinął się ruchowo. Posiadał świetne czucie piłki i pola gry, doskonale radził sobie zarówno na linii jak i w polu karnym. To wtedy była rzadkość u bramkarzy.
Na razie bramki Górnika strzegli na zmianę Kostka i Gomola. Jednak pierwszy - tak jak zapowiadał, karierę zakończył jesienią 1973 roku, a wtedy swoja szansę dostał Fischer. Zadebiutował 14 listopada w zwycięskim meczu z Pogonią w Zabrzu i do końca sezonu opuścił tylko jeden mecz. Wiosną 1974 na kontrakt do Meksyku wyjechał Gomola i 22-latek stał się bramkarzem numer jeden zespołu dziesięciokrotnego Mistrza Polski.

Mundialowe złudzenia

Na razie talent Fischera rozwijał się prawidłowo. Kiedy w kwietniu 1974 roku pojechał z reprezentacją U-23 na Haiti aby zagrać dwa mecze z gospodarzami , wiadomo było, że jest bardzo poważnym kandydatem do wyjazdu na Mundial, ponieważ celem tej eskapady było nie tylko rozpracowanie grupowego przeciwnika Polaków, ale także sprawdzano tych najmłodszych, którzy mieli szansę na wyjazd. Wcześniej, w maju - w ostatnim sprawdzianie przed mistrzostwami zadebiutował w reprezentacji Polski w wygranym 2:0 meczu z Grecją. Po nim ogłoszono kadrę. Fischer otrzymał numer 22. Pojechał z wielkimi nadziejami, ale tam tak różowo nie było. Napatrzył się na świat, i ten zachodni i sportowy. W ekipie należał do najmłodszych. Miał słuchać starszych, robić to co mu kazano i ogólnie cieszyć się tym, że go tam zabrano. Zamiast występów, które były blisko, cztery mecze przesiedział na ławce a trzy na trybunach. To bardzo spalało nerwowo. Życie pokazało swą brutalność. Nie po raz ostatni...
Po Mundialu długo nie mógł dojść do siebie. Przez pewien czas miał dosyć sportu, ale zabrał się do pracy. W Zabrzu był cały czas pierwszym bramkarzem. Trela czy Gajda - obaj co prawda bardzo solidni, nie byli w stanie mu zagrozić. Zaliczał również kolejne mecze w U-23. A w pierwszej reprezentacji nastał czas Jacka Gmocha, który cenił Fischera, powoływał go na tzw. konsultacje, a bramkarz poważnie myślał o kolejnym Mundialu.

Konflikt

Tymczasem w Zabrzu sporo się zmieniało, odchodzili starsi, świetni piłkarze, a nowi - którzy przychodzili do zespołu, nie wnosili takiej jakości, stąd Górnik stał się drużyna środka tabeli. Latem 1977 roku klub zatrudnił w charakterze trenera Huberta Kostkę, z którym wiązano określone nadzieje.. Jesienią Fischer miał trochę kłopotów zdrowotnych, ale grał. Wiosną już nie. Leczył się po odniesionych urazach. W bramce Górnika zastąpił go Waldemar Cimander. Latem klub załatwił dla zespołu takie zbiorowe wczasy w Grecji. Fischer nie chciał jechać, chciał kurować sie w kraju bo tak zalecił lekarz. To nie spodobało sie trenerowi i działaczom. Właściwie to wydarzenie tylko dolało oliwy do ognia, który zapłonął już wcześniej. Kostka od początku miał swoją koncepcję, budował nowy zespół, niekoniecznie było mu po drodze z piłkarzami, z którymi grał. Poza tym Fischer z reguły mówił to co myślał, więc porozumienia pomiędzy obydwoma panami być nie mogło. Po dwunastu kolejnych meczach ponownie zastąpił go Cimander. Wtedy cały zespół grał słabo, atmosfera w szatni daleka była od ideału, wyczuwało się konflikt pomiędzy trenerem a "starymi" graczami. Pod koniec rundy wiosennej Fischer wrócił do gry. W 28 kolejce zespół przegrał u siebie 0:1 ze Śląskiem Wrocław a to oznaczało pierwszą w historii klubu spadek degradację... Jak się później okazało, to był jego ostatni występ w barwach "trójkolorowych". Licznik jego gier w zespole Górnika zatrzymał się na liczbie 99.

Na rozdrożu

Po spadku nie chciał zostać w Zabrzu, nie chodziło o fakt gry w II lidze, wyjazd na argentyński Mundial i tak oddalił się wcześniej. Po prostu jego psychika domagała się zmian. W końcu miał dopiero 25 lat. Najpierw próbował w Lubinie, tam budowano zespół na I ligę. Ale Górnik żądał zbyt wiele, no i zła opinia też swoje robiła. Potem starała się krakowska Wisła ale też nic z tego nie wyszło .Pogłębiała sie niemoc i niestety - depresja psychiczna... W końcu pojawiła się nieoczekiwana propozycje z... GKS Żory. Tam pracował Józef Machnik, były bramkarz Górnika. Klub grał w okręgówce, ale miał ambicje. W końcu bramkarz otrzymał z Zabrza zgodę na ten "transfer" i przeprowadził sie do Żor. Otrzymał mieszkanie i etat na kopalni. To miał być tzw. psychiczny "reset" . W Żorach miał się odbudować i powalczyć o kontrakt w I lidze. Niestety, tam Andrzejowi nie układało się niemal od początku. Jednak gra dalej, nie ma co ukrywać, jest najlepszy w zespole. Ale wciąż nie może znaleźć właściwego odbicia, mija sezon za sezonem i liga już o nim zapomniała, bo wciąż gra w tej okręgówce. Ma dosyć. Nie chce już grać. Idzie do pracy do kopalni, na dół. I trenuje młodzież.

Wyjazd

Ale myśl powrotu do poważnej piłki nie daje mu spokoju. Ma 30 lat. W myśl obowiązujących przepisów może już grać za granicą. Pojechał dwukrotnie na testy do RFN. Działacze I-ligowego Eintrachtu Brunszwik mieli już przygotowany kontrakt. Kusili dobrymi pieniędzmi ale to wiązało się z pozostaniem w RFN. Niestety, żona i malutkie dziecko nie wyjechaliby wówczas z kraju. A na to bramkarz nie mógł sie zgodzić. Wrócił do Żor i do pracy w kopalni. W końcu w 1984 roku po wielu staraniach otrzymał zgodę na grę w Niemczech i wyjazd z rodziną. Udało mu sie zaczepić w zespołach niższych klas - SVA Bochum Hoeveln, a następnie w VfR Aalen. W 1985 roku zdecydował się ostatecznie zakończyć karierę. W wieku 33 lat - najlepszym okresie dla bramkarza...
Do Polski już nie wrócił, został w Niemczech, podjął pracę .Czasem wspominał to, co przeżył: Górnik, europejskie puchary, reprezentacja, mistrzostwa świata, ale w głowie dokuczliwie kołatała myśl - to nie tak miało być...

Andrzej Fischer zmarł w Niemczech 22 listopada 2018 roku. Miał 66 lat.

opr. Marek Dziechciarz

Foto: Unia Swarzędz

Najnowsze artykuły

Plan został wykonany
Wydarzenia / 16.01.2019 18:43

Plan został wykonany

Więcej
Poranny trening w obiektywie
Wydarzenia / 16.01.2019 13:57

Poranny trening w obiektywie

Więcej
Adam Wolniewicz: Cieszymy się, że dziś zagramy
Wydarzenia / 16.01.2019 12:44

Adam Wolniewicz: Cieszymy się, że dziś zagramy

Więcej
Średnia w górę
Wydarzenia / 16.01.2019 11:20

Średnia w górę

Więcej
Misja Protaras #5
Wydarzenia / 15.01.2019 22:21

Misja Protaras #5

Więcej
Akademia Piłkarska: Niemieckie turnieje młodzieży
Wydarzenia / 15.01.2019 18:08

Akademia Piłkarska: Niemieckie turnieje młodzieży

Więcej