Górnik ZabrzeOfficial Site
Ekstraklasa
http://weglokoks.com.pl/index.php/pl/https://sprbt.pl/1948-SUPERBEThttp://um.zabrze.pl/http://hummelsport.pl

Włodzimierz Lubański kończy 75 lat!

28/02/2022 08:10 Autor: Górnik Zabrze powrót do listy
Włodzimierz Lubański kończy 75 lat!

O Włodzimierzu Lubańskim napisano już chyba wszystko. Rzesza starszych kibiców pamięta go doskonale z boiska, a młodsi znają piłkarza z ich opowiadań. Jego portret zdobi galerię gwiazd na zabrzańskim stadionie. Dzisiaj w tym wyjątkowym dniu nie będziemy przedstawiać jego biografii lecz pragniemy wspomnieć ważniejsze wydarzenia ze sportowej biografii naszego solenizanta.

Uwaga: talent!

Ojciec Lubańskiego był prezesem Górnika Sośnice, zabierał więc od najmłodszych lat swojego syna na stadion. W dziesiątym roku życia Włodek rozpoczął przygodę z trampkarzami tego klubu. Szybko okazało się, że wyrasta ponad przeciętność. Trafił do Gliwickiego Klubu Sportowego, gdzie dostał się w ręce trenera Cicha. To od tego momentu datuje sie jego znajomość z Musiałkiem, Kuchtą i Marxem. Jako 14-latek zadebiutował w drugiej lidze w meczu z Górnikiem Radlin i zdobył zwycięskiego gola. Rok później został powołany do kadry juniorów. Co prawda w premierowym występie gola nie zaliczył, ale w następnych już trafiał regularnie. A przecież koledzy z reprezentacji byli 2-3 lata starsi od niego. To z tamtego zespołu wywodzą sie tacy gracze jak Anczok, Maszczyk, Jarosik czy Gadocha. Nic dziwnego, że w domu państwa Lubańskich coraz częściej gościli wysłannicy pierwszoligowców. Mocno starało się o nastolatka Zagłębie Sosnowiec, ale to Górnik był najbardziej konkretny.
W Zabrzu to Ernest Pohl otoczył chłopaka opieką. Nigdy nie dał mu odczuć, że to on jest tutaj numerem 1. Doskonale wiedział, że Włodek już niedługo może zostać jego godnym następcą, co mogło tylko przynieść dalsze sukcesy Górnikowi. Na boisku grali obok siebie, od początku doskonale się rozumieli, co przełożyło się na wzrost liczby goli, które zabrzanie aplikowali swoim przeciwnikom.

16 lat i 52 dni

Właśnie tyle liczył sobie Włodek, kiedy zadebiutował w barwach zabrzan w meczu ze szczecińską Arkonią (21.04.1963). Zmienił Erwina Wilczka i w siedemdziesiątej trzeciej minucie zdobył swoją pierwszą ligową bramkę! A potem było pasmo sukcesów. Cztery miesiące po ligowym debiucie Lubański otrzymał powołanie do pierwszej reprezentacji na mecz z Norwegią. Polacy wygrali 9:0 a on był autorem jednego z goli. Tym samym wieku 16 lat i 228 dni został najmłodszym debiutantem i strzelcem reprezentacji Polski w historii. Od tej pory trudno było sobie wyobrazić reprezentację bez Lubańskiego. Jednak półtora roku później nastąpiła przykra niespodzianka. Choroba spowodował półroczną pauzę. Przebąkiwano o problemach z sercem, jednak wszystko zakończyło się pomyślnie. Niedługo po powrocie na boisko zagrał w wygranym 7:0 meczu z Finlandią. Po dwudziestu czterech minutach spotkania z „Suomi” Lubański miał na koncie hat tricka! Trafiał do siatki w 1dziewiętnastej, dwudziestej pierwszej i dwudziestej czwartej minucie. Potem strzelił jeszcze na 6:0!

Na podbój Europy

W latach 60-tych Górnik był bezkonkurencyjny w polskiej lidze W związku z tym reprezentował nasz kraj w europejskich rozgrywkach pucharowych. W sezonie 1967/68 Lubański był już doświadczonym i okrzepłym w bojach piłkarzem. W pierwszej pucharowej rundzie zabrzanie pokonali szwedzki Djurdgardens, w drugiej trafili na dobry zespół kijowskiego Dynama. W Kijowie Górnik zwyciężył 2:1, na Śląskim padł remis 1:1. Trener Dynama, Masłow stwierdził krótko: " gdyby nie Lubański, awans przypadłby Dynamu". W następnej przeciwnikiem byli "chłopcy Busbyego". U siebie ManU wygrał 2:0, w rewanżu lepszy był Górnik, lecz różnica jednego gola nie wystarczyła do awansu. Jedyną bramką zdobył Lubański a Matt Busby stwierdził "piłkarz, który umie wszystko, chciałbym aby mógł zagrać u boku Besta i Charltona". Choć nasz zespół odpadł, był jedynym, który pokonał późniejszych zdobywców Pucharu.  Niewiele ponad dwa lata później Górnik uczestniczył w rozgrywkach o Puchar Europy Zdobywców Pucharu. Po świetnych meczach zespół dotarł do półfinału. Tam czekała AS Roma. Te trzy mecze z Włochami przeszły do historii. Trzeba przypomnieć, że po 1:1 w Rzymie, Górnik przegrywał w Chorzowie 0:1 i w 90 minucie sędzia odgwizdał karnego dla Zabrzan. Jak wspomina nasz bohater - "do dzisiaj śni mi się tamta sytuacja i pytanie: Co by się stało, gdybym tego nie strzelił?. Proszę sobie wyobrazić, sto tysięcy ludzi na stadionie i to napięcie, jakie odczuwałem". Strzelił. Trzy minuty później trafił ponownie, jednak Roma w 120 minucie wyrównała. W dodatkowym meczu padł remis 1:1 (gola zdobył Lubański), ale los sprzyjał naszym piłkarzom, którzy awansowali do finału. W Wiedniu jednak lepsi byli piłkarze Manchesteru City, choć Lubański strzelił bramkę na 2:2, jednak na stadionie zgasło światło i austriacki sędzia Paul Schiller trafienia nie uznał... W 1972 roku Górnik po raz drugi zagrał z kijowskim Dynamem, wtedy jednak zabrzanie odpadli. To właśnie po pierwszym, przegranym 0:2 meczu wyjazdowym, gdzie całemu zespołowi po prostu nie szło, awanturę zrobił prezes klubu, który sprawcę porażki upatrywał właśnie w Lubańskim Prezes doszedł do wniosku, że piłkarz specjalnie gra słabo, bo dostał podobno propozycję kontraktu i chce wyjechać z Polski. Dlatego się nie przemęcza i oszczędza nogi. Wpadł do szatni i przy wszystkich zmieszał go z błotem. Te przykre słowa które wówczas piłkarz usłyszał pamięta do dzisiaj...

Mógł grać w Realu

W pokazowym meczu reprezentacji Europy z Ameryką Południową Lubański zagrał w towarzystwie dwóch gwiazd Realu Madryt, Velázqueza i Amancia. Piłkarze świetnie się rozumieli na boisku. Tak dobrze, że Hiszpanie się nim poważnie zainteresowali. Prezes Realu przyjechał do Polski i chciał negocjować kontrakt, oferował milion dolarów, co w tamtych czasach było astronomiczną kwotą, ale władze nie chciały o tym słyszeć, oświadczyły,  takiej opcji nie ma, bo w Polsce jest piłkarstwo amatorskie(!) i żadnych zawodników, a tym bardziej Lubańskiego, oni sprzedawać nie będą. Trudno sie dziwić wysokości proponowanej kwoty, gdy piłkarz strzela w jednym spotkaniu reprezentacji 5 goli. Pozostały występy w Górniku i reprezentacji, która przygotowywała się do eliminacji olimpijskich 1972. Wcześniej miał ponownie okazje zagrać z najlepszymi. 27 maja 1971 roku w Moskwie wystąpił w meczu pożegnalnym słynnego radzieckiego bramkarza – Lwa Jaszyna w drużynie Gwiazd FIFA wraz z Zygmuntem Anczokiem.

Łaska kibica…

W 1971 roku ponownie na drodze Górnika stanął Manchester City, ale tym razem w rozgrywkach o Puchar Mistrzów Klubowych. Dwa tygodnie przed meczem Lubański dosyć przypadkowo naderwał więzadła stawu skokowego. Nogę włożono w gips. Lekarze robili wszystko, żeby piłkarz mógł wyjść na boisko – okłady, naświetlenia, walka z czasem… Decyzję o wyjściu na plac Lubański sam podejmuje ostatecznie w dniu meczu. Górnik zwycięża 2:0 a on jest autorem jednej z bramek. Ale rewanż za dwa tygodnie a jego ciągle boli noga. W rewanżu właściwie miał zagrać tylko dla postrachu. Jednak dosyć szybko urazów doznali Henryk Latocha i Erwin Wilczek, limit zmian został wykorzystany i Lubański musiał zostać na boisku. Nie był sobą, nie da się grać dziewięćdziesięciu minut z urazem. Górnik przegrał 0:2, piłkarze schodzili do szatni z ubłoconych strojach, tylko jego koszulka była nieskazitelnie biała…Kibice nazwali go wtedy „białym aniołem”, mieli pretensje, że nie walczył, ale nie mieli pojęcia jak wygląda prawda. To było dla niego wtedy bardzo przykre…

Olimpiada

Eliminacyjny mecz z Bułgarią w Starej Zagorze w 1971 roku przeszedł do historii. Sędzia - Rumun Victor Padureanu stał się nieoczekiwanie głównym bohaterem meczu. Do przerwy Polacy prowadzili po strzale Lubańskiego 1-0. I taki wynik utrzymywał się do 67 minuty, gdy po zamieszaniu w naszym polu karnym arbiter niespodziewanie podyktował rzut karny dla Bułgarii mimo, iż biało - czerwoni byli święcie przekonani, że faulowany był Ostafiński. Kapitan zespołu Włodzimierz Lubański pospieszył z protestami, ale te okazały się bezskuteczne a nasz kapitan zobaczył w konsekwencji czerwoną kartkę - jedyną w swojej karierze. Ale reprezentacja wygrała pozostałe mecze i awansowała to finałowego turnieju igrzysk. Grając na olimpiadzie, Lubański miał 25 lat, to jest wiek w którym piłkarz osiąga największe możliwości. Na monachijskim turnieju, który zakończyły się zwycięstwem naszej reprezentacji, Lubański uzyskał dwa trafienia, więc znaleźli się tacy, którzy mieli mu za złe, że strzelił mniej od kolegów. Ale obserwując jego grę widać było, że jest pozbawiona egoizmu, w każdym występie dawał z siebie wszystko, niezmiennie absorbował przeciwników, dzięki czemu ułatwiał zadanie kolegom. Niewątpliwie tam ugruntował pozycję gracza klasy światowej.

Pięćdziesiąta druga minuta

Polskich piłkarzy czekały teraz eliminacje do mistrzostw świata. Szóstego czerwca 1973 roku na Stadionie Śląskim zmierzyły się reprezentacje Polski i Anglii. Nasza drużyna szybko objęła prowadzenie po golu Banasia. Jednak wyspiarze nie odpuszczali. Nadeszła 47 minuta. Wysunięty do przodu kapitan naszej jedenastki wyszedł na spotkanie z kapitanem Anglików - Bobbym Moorem. Pojedynek o piłkę trwał sekundy, potem nastąpił szybki sprint i pomimo wyjścia z bramki Shiltona, Lubański pewnie umieścił futbolówkę w siatce! Niestety, 5 minut później nastąpiło starcie strzelca z McFarlandem. Piłkarz usłyszał trzask w kolanie i poczuł okropny ból. Potrzebna była karetka, która odwiozła Lubańskiego do szpitala. To nie był brutalny faul, jak pisała prasa - co potwierdza piłkarz, po prostu kolano było mocno przeciążone, z tego powodu nie zagrał w ostatnim meczu ligowym. Nikt wówczas nie przypuszczał, że wielka kariera została na dwa lata przerwana...

Walka o powrót na boisko

Po prześwietleniu nogę włożono w gips. Jednak po jego zdjęciu zaczęła się gehenna. W takich momentach sportowiec często zostaje sam. Od razu rehabilitacja. Aż do znudzenia musiał powtarzać ćwiczenia. Tysiące powtórzeń. Olbrzymim wsparciem dla piłkarza była wtedy żona. Piłkarz robił wszystko, żeby wzmocnić mięśnie. Zakładał kamizelki z kilkukilogramowym obciążeniem. I te ćwiczenia zaszkodziły. Przesadził z obciążeniem nogi. Mogło dojść do trwałego kalectwa. Do dzisiaj noga nie ma pełnego wyprostu ani pełnego zgięcia. Kiedy po pewnym czasie próbował grać, natychmiast puchła mu noga. Lekarze przychodzili i mówili: „To niemożliwe, problem musi tkwić w psychice”. W Polsce odwiedził kilku profesorów ortopedów, ale to nie były poważne badania. Kładli go na stole, kolanem poruszali i na tym się kończyło. Pozostawiony sam sobie -walczył. Siódmego kwietnia 1974 roku przy Cichej zjawił sie komplet widzów. I to nie tylko dlatego, że w tym momencie - po dwudziestu kolejkach, był to pojedynek lidera z wiceliderem. Po dziesięciu miesiącach przerwy na boisko miał powrócić Włodzimierz Lubański! Ten wielki piłkarz miał również w Chorzowie rzesze sympatyków, choć w swojej karierze nastrzelał "niebieskim" w lidze aż 18 goli, dorzucając 6 w PP. Niestety, Górnik przegrał 0:3, a Lubański zszedł z boiska po pierwszej połowie. Po meczu ze spuchniętym i obolałym kolanem dotarł do szatni, zrzucił buty i powiedział: „Dosyć, więcej nie gram, nie mam żadnych problemów psychicznych, tylko chorą nogę”. Wtedy do akcji wkroczył wiceminister górnictwa Porąbka i wysłał piłkarza wraz z klubowym lekarzem do Wiednia. Tam dr Schwinger otworzył kolano, wyczyścił je oraz usunął narośl, która powstała podczas rehabilitacji. Usunął też uszkodzoną łąkotkę, co trzeba było zrobić dużo wcześniej. I zawyrokował -"będziesz grał".

Lokeren

Przez tą kontuzję Lubański nie zagrał na mistrzostwach świata w 1974 roku. Podczas finałów on musiał walczyć o powrót na boisko. Po udanej operacji w Wiedniu i mozolnej rehabilitacji trzydziestego marca 1975 roku w końcu zaczął grać. Do końca rundy wiosennej zagrał w dwunastu meczach, nie zawsze w pełnym wymiarze, ale 4 bramki zdobył. Po zakończeniu sezonu, mimo, że skończył dopiero 28 lat, otrzymał, a właściwie wymusił na decydentach zgodę transfer do belgijskiego Lokeren. Coż, dali ją nie czekając aż przekroczy 30-stkę, ponieważ uznali, że Lubański dla reprezentacji to już historia. Piłkarz jednak odżył w nowym klubie, gdzie spędził aż siedem sezonów (1975-82). W swoim debiucie, który przypadł na dwudziestego sierpnia 1975 roku jego Lokeren pokonało z KFC Beringen aż 4:0, a Polak wpisał się na listę strzelców. W okresie swojej gry w 192 meczach strzelił 82 gole, a w 1981 roku dotarł z zespołem do ćwierćfinału pucharu UEFA. Kiedy dołączył do niego Lato, okazało się, że Lokeren skompletował bardzo ciekawy tercet napastników Lubański-Larsen-Lato. Respekt czuli przed nimi wszyscy.

Argentyński niedosyt

Polska reprezentacja szykowała się do eliminacji przed argentyńskim Mundialem, który miał być rozegrany w 1978 roku. Dobra gra Lubańskiego w Belgii nie mogła pozostać niezauważona przez selekcjonera Jacka Gmocha. Ostatniego października 1976 roku po ponad 40-miesięcznym rozbracie z reprezentacją, piłkarz zagrał w zwycięskim meczu z Cyprem. W następnym roku, pierwszego maja, eliminacyjnym rywalem byli jak zawsze groźni i niewygodni Duńczycy. Po dwóch wspaniałych golach Lubańskiego Argentyna była coraz bliżej. W rewanżu na Stadionie Śląskim w Chorzowie podczas meczu wygranego 4:1, mając szansę na zdobycie bramki, zrezygnował ze strzału i przeskoczył nad bramkarzem rywali Poulsenem, aby nie narazić go na kontuzję, a strzał dokończył Grzegorz Lato, podwyższając wynik na 2:0. Za to zachowanie Lubański otrzymał w 1978 roku nagrodę Fair play UNESCO. Na mundial piłkarz oczywiście pojechał, ale nie wspomina tej imprezy dobrze. Ciężki było nadążyć za koncepcjami Gmocha, który nie stawiał na piłkarza, choć ten był wtedy w bardzo dobrej formie. Zagrał co prawda w czterech z pięciu spotkań, ale wszystkie w niepełnym wymiarze. Wtedy rozstał się z reprezentacją. Ostatni, pożegnalny mecz zagrał ponad dwa lata później na swoim ulubionym Stadionie Śląskim. W zremisowanym 1:1 meczu z Czechosłowacja, zdobył również swojego ostatniego gola.

Koniec wielkiej przygody

w wieku 35 lat Lubański zakończył karierę w Lokeren. i przeniósł sie do francuskiego II-ligowca US Valenciennes, gdzie grał jeden sezon i został... królem strzelców! (21 goli w 31 meczach). Potem była jeszcze przygoda ze Stade Quimper a definitywny koniec kariery nastąpił w belgijskim Racingu Mechelen. W tych dwóch ostatnich klubach pełnił funkcję grającego trenera. W Belgii ukończył Szkołę Trenerów Federacji Belgijskiej. Pracował z młodzieżą w Anderlechcie, był asystentem trenera w Lokeren, gdzie również samodzielnie prowadził zespół. W 1990 roku założył firmę „Lubański Sport-Management”, a od 1994 roku ma menadżerską licencję FIFA. Współpracował również z mediami jako współkomentator meczów reprezentacji Polski.
Włodzimierz Lubański cały czas mieszka w Belgii, ale jego dom, jak sam mówi - jest polskim domem. Jeśli przyjeżdża do kraju, często bywa gościem na stadionie Górnika.
100 lat, Panie Włodku!!!

Osiągnięcia:

Górnik Zabrze:

  • Mistrzostwo Polski: 1963, 1964, 1965, 1966, 1967, 1971, 1972
  • Puchar Polski: 1965, 1968, 1969, 1970, 1971, 1972
  • Finał Pucharu Zdobywców Pucharów: 1970
  • Ćwierćfinał Pucharu Europy Mistrzów Klubowych: 1968
  • Ćwierćfinał Pucharu Zdobywców Pucharów: 1971

KSC Lokeren:

  • Wicemistrzostwo Belgii: 1981
  • Finał Pucharu Belgii: 1981
  • Ćwierćfinał Pucharu UEFA: 1981

Reprezentacja:

  • Mistrzostwo olimpijskie: 1972
  • 75 występów w reprezentacji i zdobytych 48 goli

Indywidualne:

  • Król strzelców ekstraklasy: 1966, 1967, 1968, 1969
  • Król strzelców Pucharu Zdobywców Pucharów: 1970, 1971
  • Król strzelców II ligi francuskiej: 1983
  • Piłkarz Roku w plebiscycie katowickiego "Sportu": 1967, 1970
  • Złoty But w plebiscycie katowickiego "Sportu": 1972
  • Dżentelmen Sportu: 1972, 1977
  • Nagroda fair play UNESCO: 1978
  • Najlepszy polski piłkarz 50-lecia UEFA: 2003


Rekordy:

  • Najmłodszy debiutant w reprezentacji Polski: 16 lat 188 dni
  • Najmłodszy strzelec w reprezentacji Polski: 16 lat 188 dni
  • Najskuteczniejszy strzelec reprezentacji Polski: 48 goli
  • Najskuteczniejszy strzelec Górnika Zabrze: 228 goli
  • Łącznie Włodzimierz Lubański zagrał w swojej seniorskiej karierze w 701 oficjalnych spotkaniach ligowych, pucharowych i międzynarodowych zdobywając 412 goli.

Autor: Marek Dziechciarz

Najnowsze artykuły

Ruszyła sprzedaż karnetów na rundę wiosenną
Wydarzenia / 01.12.2022 10:59

Ruszyła sprzedaż karnetów na rundę wiosenną

Więcej
65. lat temu Górnik pierwszy raz został Mistrzem Polski!
Wydarzenia / 01.12.2022 09:31

65. lat temu Górnik pierwszy raz został Mistrzem Polski!

Więcej
Podsumowanie jesieni (3): Górnicy na tle Ekstraklasy
Wydarzenia / 30.11.2022 15:55

Podsumowanie jesieni (3): Górnicy na tle Ekstraklasy

Więcej
Polska-Argentyna, szatnia kibicuje, szatnia typuje
Wydarzenia / 30.11.2022 15:29

Polska-Argentyna, szatnia kibicuje, szatnia typuje

Więcej
Polska - Argentyna: KURS 150,00, po 100PLN za każdego gola Lewego i wygrany kupon już przy 1:0!
Wydarzenia / 30.11.2022 12:11

Polska - Argentyna: KURS 150,00, po 100PLN za każdego gola Lewego i wygrany kupon już przy 1:0!

Więcej
Górnicy kontra Argentyna
Wydarzenia / 30.11.2022 09:47

Górnicy kontra Argentyna

Więcej