Górnik ZabrzeOfficial Site
Ekstraklasa
https://www.pgg.pl/kontakt/dane-teleadresowehttp://um.zabrze.pl/http://adidas.pl/footballhttps://www.sts.pl/?utm_source=kampania&utm_medium=baner&utm_content=logo_top&utm_campaign=GornikZabrze

Kartka z kalendarza: Górnik w ćwierćfinale PEMK!

29/11/2019 14:03 Autor: Górnik Zabrze powrót do listy
Kartka z kalendarza: Górnik w ćwierćfinale PEMK!

Po zwycięstwie w Kijowie pucharowe aspiracje należało potwierdzić na Stadionie Śląskim. Tylko "Kocioł Czarownic", drugi dom zabrzan w ówczesnych czasach, mógł pomieścić 100 tysięcy kibiców, choć chętnych było podobno trzy razy więcej.

Jak słynny mecz opisuje klubowa kronika? Opis przedstawiamy poniżej.

Kiedy drużyna z Kijowa entuzjastycznie witana była w Katowicach, ekipa zabrzan "aklimatyzowała" się na Stadionie Śląskim, w Chorzowie bowiem podopieczni trenera Kalocsaya przebywali na przedmeczowym zgrupowaniu. Kibiców polskich martwił głównie stan zdrowia Kostki, Lubańskiego i Olka. Bramkarzowi zabrzan udało się na czas wyleczyć kontuzję, jakiej nabawił się w pierwszym meczu. Lubański był przeziębiony, ale silny organizm szybko przezwyciężył chorobę. Olek, narzekający na stłuczone podbicie ostatecznie również dołączył do klubowej szesnastki, którą do dyspozycji miał Kalocsay.

Żadne z dotychczasowych zwycięstw zabrzan w PEMK nie może się równać z remisowym spotkaniem z mistrzem ZSRR kijowskim Dynamo. Jak do niego doszło?

W Chorzowie odczuwało się atmosferę wielkiego spotkania. W organizowaniu dopingu, sprzyjającego swoim pupilom nastroju, śląscy kibice byli jak zawsze pomysłowi, a tym razem przeszli chyba samych siebie w zagrzewaniu swoich piłkarzy do walki o upragniony cel (...) O środowy remis z mistrzem ZSRR, równający się dużemu sukcesowi, musieli zabrzanie walczyć ambitniej i bardziej ofiarnie niż w Kijowie. Bo tym razem przeciwnik grał najlepiej, jak tylko potrafił, a więc wyjątkowo szybko i zdecydowanie. Piłkarze kijowscy postawili w Chorzowie wszystko na jedną kartę, pałali ogromną chęcią rewanżu i zaimponowania publiczności wręcz trudną do określenia słowami znakomitą kondycją fizyczną. Potężny zasób energii pozwalał gościom w Chorzowie na rozgrywanie niemal w tym samym tempie akcji przez całe spotkanie.

Piłkarzom Dynamo przyświecał w tym meczu jeden tylko cel - wygrać z Górnikiem różnicą dwóch bramek. Cel ten można było osiągnąć wyłącznie za pomocą nieustannego ataku, niejako poprzez przytłoczenie formacji obronnych przeciwnika. Manewr ten udał się mistrzowi ZSRR tylko częściowo. Istotnie w dużym stopniu udało im się ograniczyć potencjalną wartość drugiej linii Górnika i utorować sobie drogę na pole karne Zabrzan, ale tam oczekiwała ich kolejna, większa i trudniejsza do sforsowania zapora, z którą nie umieli sobie poradzić. Obrona Górnika dzięki wielkiej ambicji i woli walki grała nadspodziewanie skutecznie, nie dopuszczała napastników Dynama do strzałów, a jeśli i ona stawała się bezradna wobec naporu przeciwnika, między słupkami bramki Górnika znajdowała się ostatnia, znowu świetna ostoja drużyny - Kostka.

Zespół Dynamo grał znacznie lepiej niż w Kijowie. Na uwagę zasługuje przede wszystkim inna niż w Kijowie taktyka gry mistrza ZSRR w obronie. W środę na Stadionie Śląskim prawy obrońca Szczególkow starał się kryć bardziej krótko Musiałka, a duet stoperów Sosnychin - Królikowski w zależności od tego, którą stroną atakowali zabrzanie ani na krok nie odstępowali od Lubańskiego. A więc goście w zasadzie zrezygnowali w Chorzowie ze stosowania ulubionej "strefy". W rewanżowym meczu starali się krótko kryć najgroźniejszych zawodników Górnika. Ułatwiała im to doskonała kondycja fizyczna.

Przy innym sposobie gry przeciwnika zadanie zabrzan było w Chorzowie niewątpliwie trudniejsze niż w Kijowie. Tym bardziej więc należy się cieszyć z sukcesu Górnika i wyrazić pod jego adresem uznanie za dotrzymanie kroku doskonałemu przeciwnikowi i wywalczenie wyniku zapewniającego upragniony awans do grona najlepszych drużyn klubowych w Europie.

Można było być oczywiście pod wrażeniem niezaprzeczalnego triumfu mistrza Polski, ale należy przy tym podkreślić, iż zabrzanie zagrali nieco słabiej, ściślej - mniej efektownie niż w Kijowie. Wpływ miała na to gorsza postawa drugiej linii Wilczek - Szołtysik - Deja - Olek. W Chorzowie wielki mecz rozegrał z tej czwórki tylko Szołtysik. Pracował on chyba na 2/3 długości boiska, często widywany był pod bramką gości, nierzadko także w pobliżu Lubańskiego, staczającego ostre pojedynki z Królikowskim i Sosnychinem. Szołtysik wreszcie po pięknej akcji pary Wilczek - Lubański zdobył dla Górnika wyrównującą bramkę.

Pozostali zawodnicy drugiej linii Górnika, zwłaszcza Deja w pierwszej fazie meczu i wyraźnie osłabiony Wilczek, w końcowych minutach spotkania ustępowali pozostałym kolegom. Słabiej niż w Kijowie zagrał też Olek. W tej sytuacji najsilniejsza w pierwszym meczu formacja Górnika, która w Kijowie była najbardziej zaskakującą bronią zabrzan, tym razem nie miała już tak, jak poprzednio mocy.

Mimo, że środkową strefę boiska bardziej tym razem opanowali piłkarze Dynamo, para napastników Górnika Lubański - Musiałek poradziła kilkakrotnie dać się we znaki defensywie Kijowian. Zasługa w tym znowu Lubańskiego, utrzymującego się w życiowej formie. W Chorzowie Lubański nie zdobył bramki, ale dwa jego przepiękne strzały trafiły w słupek. Miał Włodek pecha, a Bannikow wyjątkowe szczęście.

Tak jak i w pierwszym meczu, formacja obronna spełniła swoje zadanie, mimo że słabiej spisywał się Kuchta. W środku pola karnego duet stoperów Florenski - Oślizło był dla napastników Dynamo nie do przebycia. Niewątpliwie Byszowiec, uważany za najlepszego napastnika ZSRR, choć grał w Chorzowie lepiej niż w pierwszym meczu, to jednak rzadko wygrywał bezpośrednie pojedynki z Florenskim. A już przedarcie się przez strefę podlegającą kontroli Oślizły - było dla napastników Dynamo wprost niemożliwe. Jedyną bramkę dla gości zdobył więc po akcji z rzutu rożnego Turiańczyk, który zazwyczaj wspierał własne formacje obronne.

Radość oczywiście ogromna zapanowała w Zabrzu i na terenie całego kraju. Niewątpliwie awans do 1/4 uważano za zasłużony. Płynęły do klubu gratulacje. Prasa europejska rozpisywała się z podziwem o wyczynie zabrzan. Inicjatywą wykazali się również kibice. Jednym z ciekawszych przykładów co do formy podziękowania za wspaniałe emocje było przekazanie piłkarzom przez Spółdzielnię Remontowo - Budowlaną z Bytomia pokaźnych rozmiarów klucza z wygrawerowanymi słowami "do sezamu finału PKME".

PEMK 1967/68, rewanż 1/8 finału

29.11.1967 - Górnik Zabrze - Dynamo Kijów 1:1

0:1 - Turiańczyk 38'

1:1 - Szołtysik 44'

Górnik Zabrze: Kostka - Kuchta, Oślizło, Florenski, Latocha - Wilczek, Szołtysik, Olek, Deja - Lubański, Musiałek; trener: Geza Kalocsay


Opracował: Bartłomiej Perek

Foto: "Górnik Zabrze - Opowieść o złotych latach"/Wydawnictwo Agora

Najnowsze artykuły

Podpisywanie kalendarzy w Sklepie Kibica
Wydarzenia / 10.12.2019 15:22

Podpisywanie kalendarzy w Sklepie Kibica

Więcej
Dla Mediów. Ruszył proces akredytacyjny na mecz z Jagiellonią
Wydarzenia / 10.12.2019 11:40

Dla Mediów. Ruszył proces akredytacyjny na mecz z Jagiellonią

Więcej
Album "Dzieje legendy" w promocyjnej cenie
Wydarzenia / 10.12.2019 11:02

Album "Dzieje legendy" w promocyjnej cenie

Więcej
Ruszyła zamknięta sprzedaż biletów na mecz z Jagiellonią
Wydarzenia / 10.12.2019 09:02

Ruszyła zamknięta sprzedaż biletów na mecz z Jagiellonią

Więcej
Kulisy meczu z Wisłą Kraków [video]
Wydarzenia / 09.12.2019 18:08

Kulisy meczu z Wisłą Kraków [video]

Więcej
Pod lupą: Boris Sekulić
Wydarzenia / 09.12.2019 17:40

Pod lupą: Boris Sekulić

Więcej