GÓRNIK ZABRZE

Wspomnienie: 87 lat temu urodził się Edward Olszówka

9 lip 2024 | 08:15

Po historycznym awansie do grona najlepszych w 1956 roku zabrzański Górnik od razu rozpoczął marsz na szczyt, stając się na kilkanaście lat bezkonkurencyjnym zespołem w kraju, zespołem w którym występowała cała plejada gwiazd polskiego futbolu a jedną z nich był piłkarz o charakterystycznej, z upływem czasu mocno przerzedzonej czuprynie - Edward Olszówka. Z okazji rocznicy urodzin zmarłego w 2014 roku piłkarza przypominamy jego sylwetkę.

Usportowiona rodzina

Urodzony w Kochłowicach, obecnie jednej z dzielnic Rudy Śląskiej był jednym z pięciu braci, którzy zapisali się w piłkarskich kronikach. Ale to właśnie on - drugi w kolejności, zrobił największą karierę. Najstarszy - Józef, grał w chorzowskim AKS-ie, kiedy klub walczył w I lidze, w tym samym zespole występował trzeci - Joachim, by następnie zasilić GKS Katowice, ale już na drugim froncie, podobnie jak najmłodszy Piotr, który grał w raciborskiej Unii. A czwarty - Klemens był zawodnikiem III-ligowego Grunwaldu Halemba!

Edward swoją karierę zaczynał w wieku 12 lat w Uranii Ruda Śląska, skąd w 1952 roku trafił do AKS-u Chorzów. W pierwszym zespole debiutował w ostatnim roku jego świetności - 1954, kiedy "koniczynki" rywalizowały jeszcze w rozgrywkach I ligi. Niestety, po spadku klub rozpoczął marsz w dół i w 1957 roku piłkarz przeniósł się do również II-ligowego Naprzodu Lipiny. Decyzja o zmianie klubu była spowodowana również faktem, że nie był tam podstawowym piłkarzem a skończył właśnie 20 lat a w Naprzodzie bardzo na niego liczono. Faktycznie, w nowym klubie Olszówka stał się podstawowym graczem, stale rozwijającym swoje umiejętności. Na początku grywał bardziej z przodu a potem trenerzy ustawili go na lewej obronie i był to przysłowiowy strzał w "dziesiątkę". To była jego pozycja. Nic dziwnego, że o utalentowanym piłkarzu zaczęło być głośno.

Kiedy w 1959 roku Górnik po raz drugi zdobył mistrzowski laur, postanowiono uzupełnić stosunkowo wąską, bo licząca tylko osiemnastu piłkarzy, kadrę. Szczególnie ważna była pozycja lewego obrońcy. Wtedy w Górniku na tej stronie grał przekwalifikowany ze skrzydłowego, Henryk Czech. Zabrzańscy działacze nie musieli daleko szukać, bowiem wiedzieli już, że w pobliskich Lipinach gra młody, perspektywiczny i uzdolniony piłkarz. W ten sposób Edward Olszówka z początkiem sezonu 1960 stał się zawodnikiem aktualnego mistrza Polski.

Omal nie utopił trenera
Piłkarz bardzo szybko wkomponował się w zespół, debiutując już w pierwszym, zwycięskim spotkaniu nowego sezonu, rozegranym w Zabrzu przeciwko gdańskiej Lechii. Tamten sezon dał zabrzanom "brąz", ale następny po raz trzeci zakończył się zdobyciem mistrzowskiego tytułu. W 1961 roku wraz z kolegami Olszówka zadebiutował w rozgrywkach o europejskie puchary. Dwumecz z Tottenhamem był na pewno dla piłkarzy surową lekcją, ale pierwsze doświadczenia często bywają bolesne. Rok 1964 przyniósł piłkarzowi powołanie do reprezentacji Polski "B". Przegrany 1:3 mecz z Czechosłowacją, był jak się później okazało, jedynym jego występem w koszulce z orzełkiem na piersi. Co ciekawe, debiut zaliczył z późniejszym trenerem reprezentacji Polski - Jackiem Gmochem, dla którego to był także pierwszy i ostatni występ w kadrze "B". W tym samym roku zawodnik zdobył również swoją jedyną w barwach Górnika, ligową bramkę. A miało to miejsce w wyjazdowym, zremisowanym 1:1 meczu z Odrą Opole. Gol był ważny, bowiem dawał Górnikowi remis.

Lata upływały, Górnik zdobywał kolejne tytuły, Olszówka brylował po lewej stronie defensywy zarówno w lidze jak i europejskich pucharach. Nic dziwnego, to był bardzo solidny obrońca, może nie imponujący wzrostem, ale potrafiący skutecznie wygrywać pojedynki główkowe. Do tego szybki i sprawny, nie pozwalający rywalom na zbyt wiele. Najbardziej przyjaźnił się z Romanem Lentnerem aczkolwiek był bardzo lubiany przez wszystkich kolegów, wnosił wiele dobrego do szatni, uchodził za dobrego ducha zespołu. A przy tym niezastąpiony kawalarz.

Podczas tournee zespołu po zachodniej półkuli, przebywający akurat w USA piłkarze trenowali w jednym z ośrodków na trawniku, przy okazji korzystając z basenu. Atmosfera była luźna i swobodna. Baraszkującym w wodzie piłkarzom przyglądał się trener Ewald Cebula. W pewnym momencie podszedł do niego Olszówka i delikatnie go trącając, spowodował, że szkoleniowiec wpadł do wody! Trener kilka razy zanurzył się, ale w końcu udało mu się uchwycić brzeg. Sytuacja była śmieszna do momentu, kiedy piłkarze dowiedzieli się, że Cebula nie umie pływać...

W 1967 roku Olszówka kończył 30 lat. W tamtych czasach dla piłkarza był to już wiek zaawansowany. Wtedy też do zespołu trafił młody Henryk Latocha i właśnie on powoli zaczął zastępować naszego bohatera na lewej obronie. Sezon 1968/69 był dla piłkarza już ostatnim w barwach Górnika. Wpływ na to miały też odniesione wcześniej urazy, które ograniczały jego grę. Dlatego zdecydował o zakończeniu kariery. Dziewiątego września 1968 roku pożegnał się z zabrzańska publicznością w zwycięskim (4:0) meczu z wrocławskim Śląskiem.

Edward Olszówka występował w Górniku w latach 1960-69. W tym okresie rozegrał 141 meczów ligowych.. A wszystkich spotkań uzbierało się aż 180. Sześciokrotnie zdobył mistrzostwo Polski, dwukrotnie tryumfował w rozgrywkach o Puchar Polski. Po zakończeniu kariery sportowej szkolił piłkarzy lokalnych zespołów - Piasta Pawłów i Stali Zabrze. Potem wyjechał do RFN gdzie zmarł 26 listopada 2014. Został pochowany w Wuppertalu, gdzie mieszkał do końca życia.

Autor: Marek Dziechciarz

Foto: Edward Olszówka (pierwszy z prawej) w asyście Jerzego Musiałka i Romana Lentnera w ataku na bramkę Dynama Berlin (Puchar Intertoto 1961 r.) / Archiwum Górnika Zabrze.